JA AGA

Cześć. Mam na imię Agnieszka. Jestem 27 letnią blogującą nauczycielką, żoną i przede wszystkim mamą. Pochodzę ze Śremu, studiowałam w Kaliszu, mieszkam pod Jarocinem.

Jestem żywym dowodem na to, że można pokonać niepłodność i spełniać swoje marzenia. Kocham swoje życie. Chcę wycisnąć z niego jak najwięcej. I wcale nie mam na myśli imprez do białego rana, namiętnych romansów, szalonych zakupów i dalekich podróży. Chodzi o cieszenie się zwykłym, normalnym, spokojnym życiem jakie dane jest mi prowadzić. Szukam szczęścia w najdrobniejszych codziennych chwilkach otaczając się ukochanymi ludźmi.

Uwielbiam pisać tego bloga, czytać książki, fotografować moją córkę i ostatnio uczę się szyć :)

18 Komentarze

  1. Witam
    jestem pod wrażeniem Pani strony, nie mogę się oderwać od czytania ;) a to chyba dobrze ja też się dowiedziałam o swojej niepłodności( tydzień temu ), mam już jedno dziecko ale mogę sobie wyobrazić co Pani czuje.Podobne problemy do Pani ma moja przyjaciółka i tak trafiłam na tą stronę chcąc ją jakoś wesprzeć.Trzymam za Panią kciuki …. trzeba być dobrej myśli :) cieplutko pozdrawiam :)

  2. Aga, jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej stronki :) Gratuluję odwagi, wytrwałości i pogody ducha. Trzymam za Was kciuki :) Będziecie wspaniałymi rodzicami. Przez wielkie R! Pozdrawiam

  3. Agnieszka dopiero dzisiaj dowiedziałam się o Twoim blogu… siedzę i czytam i czytam…. Jestem pod wrażeniem. 3 mam kciuki i z całego serduszka życzę Wam powodzenia!!!

  4. Witam,
    jestem pod wielkim wrażeniem tego wszystkiego co tu u Pani przeczytałam ! :) trzymam mega mocno kciuki !!! musi się w końcu udać ;))) ( też bardzo pragnę dzidziusia )

  5. Witaj Agnieszko
    Trafiłam na Twojego bloga przypadkiem. Ale gdy tylko przeczytałam Twój opis „MAKE ONE WISH” SŁODKO- KWAŚNY BLOG O ŻYCIU MŁODEJ, SZCZĘŚLIWEJ KOBIETY, NAUCZYCIELKI I MĘŻATKI WALCZĄCEJ Z NIEPŁODNOŚCIĄ” pomyślałam – niedowiary! Nie moje słowa, a o mnie… Tez jestem młodą mężatką, też nauczycielką i też borykam się z tym samym problemem… Z mężem bezskutecznie staramy się już ponad 3lata. Czasami myślę, że nigdy się nam nie uda, zastanawiam się po co to wszystko; te niekończące się wizyty u lekarzy, pobyty w szpitalu, coraz to inne leki. Ale gdy widzę kobietę tulącą do siebie swoje maleństwo to oprócz zazdrości i żalu (czego się wstydzę) czuję też, że nie spocznę w walce o macierzyństwo dopóki będzie chociaż minimalna szansa, że w końcu się uda. Głęboko wierzę , że Twoja walka także zakończy się sukcesem, podobnie zresztą jak walka każdej kobiety, która doświadcza tej bolesnej drogi. Pozdrawiam i życzę powodzenia :)

  6. Podziwiam panią:) i z całego serca życzę szczęścia i dzidziusia:) Musi być dobrze:)
    Pozdrawiam:)

  7. witam!Nie jesteś sama ;-) Pozwolę sobie przejść na Ty , ponieważ jestem tylko 2 lata starsza od Ciebie.Mam 27 lat, od 2,5 roku jestem mężatką również pedagogiem i we wrześniu dowiedziałam się ,że mogę mieć problem z zajściem w ciążę.Zdiagnozowano u mnie zbyt wysoką prolaktynę , którą muszą leczyć.Mimo mnóstwa leków jakoś w ciąży nie jestem.Wszyscy wkoło zachodzą a ja nie mogę.Ale musimy walczyć , przecież medycyna teraz poszła do przodu.Nadzieja umiera ostatnia.Pozdrawiam

  8. Witaj!
    Zjarzałam do Ciebie po przeczytaniu artykułu w GJ. Jestem pod wrazeniem Twojej historii. Bardzo Wam współczuję. Nie wyobrażam sobie, co zrobiłabym na Twoim miejscu. Pewnie załamałabym się i poddała szybko.
    Moje 4-miesięczne szczęscie leży teraz obok i się uśmiecha. Szczęśliwa jestem, że mamy naszą Michalinkę, że jest zdrowa i śliczna. Chociaż dokładnie rok temu, kiedy okazało się, że jetem w ciązy, byłam w szoku. Nie planowaliśmy wtedy jeszcze dziecka. Byliśmy świeżo po ślubie i chciałam najpierw nacieszyć się mężem i znaleźć stałą pracę, żeby w razie czego mieć świadczenia. Pracy co prawda nie zdążyłam znaleźć, ale ciesze się, że tak się ułożyło. Bo teraz mamy naszą córeczkę i tylko to się liczy.
    Nie poddawaj się w dążeniu do wymarzonego celu. Trzymam kciuki

  9. witaj Agutek trzymam kciuki za dzidziusia ktore nie dlugo bedzie bilo pod twoim serduszkiem.buziaki

  10. Witaj Aga, polecono mi Twojego bloga, w którym każdy artykuł czytam z zapartym tchem. Jest po prostu rewelacyjny! Wiele razy łezka zakręciła mi się w oku, bo tyle wrażliwości i jednocześnie pogody ducha w Tobie. Myślę, że świetnia by nam sie rozmawiało bo czuję w Tobie bratnią duszę. Jesteś lekiem dla innych- bez ściemy! Życzę Ci szczęścia: i z mężem i z tą maleńką istotką, która sobie rosnie pod Twoim serduchem. Los wynagrodził Ci w ten sposób ten stres związany z wiadomością o niepłodności. Brawo za odwagę, jaką musiałaś się wykazać by zacząć pisać tak osobiste rzeczy. Powodzenia i najszczersze GRATULACJE!:)

  11. Świetny ten blog! Trafiłam na niego przypadkiem, ale naprawdę doskonale napisany – i jakie wnikliwe obserwacje! Trzymam za Was kciuki :) :)

  12. witam,
    trafiłam przypadkiem, pochodze z Jarocina (mama dwóch rozrabiaków) – świetny blog – ale nie o tym chciałam – trzymam kciuki, wszystko będzie dobrze, zobaczysz, jak juz ją przytulisz to przyjda kolejne problemy: pierwsza kupka (ja czekałam 3 dni ;), żółtaczka – moje modlitwy: oby tylko nie dostał :/ – i tak co dzień inne problemiki. Wiem, że teraz to marne pocieszenie, ale zobaczysz, że z każdym dniem życie przyniesie nowe problemy, a Ty pamietaj, że te najgorsze juz za Tobą ;) pozdrawiam serdecznie, i trzymam kciuki – poproszę o zdjęcie małej stópki na blogu :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.