mam 11 miesięcy

Dziś Maja skończyła 11 miesiąc życia. Nie mogę uwierzyć, że za miesiąc będzie mieć roczek! Majula waży ok 9,4 kg czyli mimo tego, że apetyt dopisuje jej bez zmian, troszkę nam zeszczuplała. Tłumaczę to sobie tym, że mniej śpi a więcej się rusza.

Grudzień to miesiąc dużych zmian w rozwoju ruchowym. Maja zaczęła raczkować i stawać na nóżkach. Raczkowanie idzie jej już naprawdę szybko. Czasami podczas raczkowania robi tzw koci grzbiet i stoi na podłodze opierając się na dłoniach i stopach. Samodzielne wstawanie na nogi początkowo sprawiało jej wiele wysiłku i robiła to tylko na macie przy fotelu. Teraz jest już sprawniejsza i wstaje przy ławie, sofie i w łóżeczku. Wciąż jednak tylko stoi, nie wykonuje kroczków.

Jeśli chodzi o inne umiejętności, to tylko jej się chce umie pokazać:

- pa pa

- jaka jest duża

- gdzie ktoś ma oko

- jakie jedzonko było dobre (klepie się po brzuchu)

- halo halo (przykłada telefon do ucha)

- brawo

- gdzie ma loki (dotyka swoich włosków)

- oj oj (grozi palcem wskazującym)

Od wczoraj zaczęła też mnie naśladować, gdy podczas przebierania pieluszki przykładam jej gołe stopki do nosa i robię skwaszoną minę i mówię fuj fuj. Maja kwiczy przy tym radośnie, po czym sama przykłada stopę do swojego nosa i pluje jakby robiła ble :)

Maja naśladuje też nasze gesty podczas zabaw. Np próbuje wkładać kostki różnych kształtów do sortera, lub układać wierzę z klocków. Bardzo polubiła bawić się nowymi klockami i lalą Julką, jednak przekładanie stron i oglądanie książeczek to ciągle jej ulubiona zabawa.

Jest też coś co w grudniu Maja udoskonaliła do perfekcji. Bicie innych po twarzy. I to kolejny objaw jej łobuzerskiego charakterku tylko tym razem to już nie jest śmieszne. Nie mam pojęcia skąd jej się to wzięło. Przecież nie mogła się tego od nikogo nauczyć i nigdzie zobaczyć. Myślę, że to jest chyba jej sposób na wyrażenie niezadowolenia, złości i bezradności gdy czegoś chce, lub nie może. Maja najczęściej uderza nas w twarz gdy mówimy, że nie wolno jej czegoś brać lub robić. Ale zdarza się też, że robi to podczas wygłupów i zabaw gdzie poziom emocji i kwiku sięga zenitu i wtedy Maja robi to jakby z podekscytowania. Zawsze wtedy łapiemy ją za rączkę i mówimy surowym głośnym tonem, że nie można nikogo bić. Czasami Maja zrobi przy tym podkówkę i zapłacze a innym razem kompletnie zignoruje i wraca jak gdyby nic do zabawy.

Jej mowa też się zmienia. Dźwięki jakie teraz z siebie wydaje, nie są już tylko zwykłymi powtarzanymi sylabami lala, tata, mama, dzia-dzia. Teraz mówi też najróżniejsze sylaby i zbitki. Czasami przypadkowo udaje jej się poskładać słowa. Raz usłyszeliśmy jak powiedziała „już idę”, kiedyś jej wyszło „gnojek” i „patyk”. Ostatnio Maja też odkrywa różne ustawienie języka i mówi np z językiem podwiniętym lub włożonym między zęby. Czasami brzmi jak Brytyjczyk z tzw kluchą w gardle :)

Zęby nadal tylko dwie dolne jedynki. Noce ciągle z pobudkami na mleko. Choć np dziś wyjątkowo od dawna przespała całą noc.

Podsumowując jest cudowna. Niczego bym w niej nie zmieniła. Zachwyca mnie co dnia i coraz mocniej ją kocham. Każde najmniejsze osiągniecie, nowa mina, gest, sprawia, że ogromnie się wzruszam i pękam z dumy. Wspaniale być jej mamą :)

13 2DSC_5298 — kopia

mam 10 miesięcy

10 miesięcy temu nasza 2,5 kg córeczka była drobniutka i chudziutka. Rączki i nóżki miała jak patyczki. Leżała z zamkniętymi piąstkami i czasami nieśmiało otwierała oczka. Umiała spać, robić kupę, płakać i wisieć godzinami przy piersi.

Teraz jest małą dziewczynką z pulchnym brzuszkiem i fałdkami na nóżkach. Ma dwa ząbki, kręcone włoski i przepiękne bystre oczka. Jest wesoła, głośna, ruchliwa i w niczym nie przypomina noworodka, którego 10 miesięcy temu wydałam na świat.

Maja waży już 9,7 kg. Ubranka nosi w rozmiarze 74/80. Ma dwie ok 1 godzinne drzemki w ciągu dnia. Jedna do południa, druga po południu. W tym miesiącu jakimś cudem zdarzyły się 3 całkowicie przespane noce bez pobudki na gadanie i picie mleka. Sama nie wierzyłam w swoje szczęście. I słusznie, bo znów się budzi i to nawet po 3 razy w ciągu nocy.

Godziny i ilość posiłków nie uległy większej zmianie. Je już prawie wszystkie warzywa i owoce. W tym miesiącu do jadłospisu Mai dołączyły mandarynki, pomarańcze, kasza jaglana i jęczmienna, soczewica zielona i czerwona. Maja je obiadki z grudkami i kawałeczkami warzyw i choć posiada tylko dwa zęby nieźle sobie radzi. Umie też chwytem pensetowym zebrać z tacki kawałki biszkopta i włożyć je do buzi.

Jeśli chodzi o rozwój ruchowy; Maja cały czas się czołga, i to błyskawicznie. Często ustawia się na kolankach, w pozycji do raczkowania, ale tylko pobuja się chwilę w tył i przód, zrobi ewentualnie jeden góra dwa „raczkowe kroczki” i znów ląduje na brzuchu i czołga się do wybranego celu. Teraz robi sobie tor przeszkód i specjalnie wciska się tam gdzie trudno i ciasno np między nasze nogi, pod krzesła, ławę, suszarkę na pranie czy leżaczek-bujaczek.

W kwestii podciągania się rączkami za meble czy szczebelki, Maja robi to, podnosi pupę ale zostaje na kolanach w pozycji klęczącej. Próbuje pociągać się wyżej ale nie umie, lub nie ma siły się wyprostować i stanąć na stopach. Gdy chwytamy ją pod pachy by stanęła na nóżkach, wisi nad podłogą jak dżin z nogami ułożonymi w pozycji siedzącej po turecku. Widocznie jeszcze nie jest gotowa do stania i chodzenia.

Maja wreszcie nie wyrywa niecierpliwie rączek i pozwala robić sobie „kosi-kosi i brawo”, czasami udaje jej się ten ruch samej powtórzyć. „Papa i jaka jestem duża” poszło w odstawkę. Już jej się nie chce pokazywać. Reaguje na swoje imię, odwraca też głowę w odpowiednim kierunku gdy pytam gdzie jest tata lub babcia. Doskonale rozumie co znaczy „nie wolno!”. Szuka zabawki ukrytej przeze mnie pod czymś. Gdy bawi się jakąś zabawką a ja wyciągnę rękę i mówię „daj mamusi”, nie podaje mi zabawki do ręki, ale momentalnie ją upuszcza lub wyrzuca. Coraz dłużej i sprawniej ogląda książeczki, uwielbia je. Bardzo lubi też paluszkami wprawiać w ruch wszystkie koła i kulki. Umie też pokazać gdzie mama, maskotka lub zwierze na obrazku ma oko.

Maja świadomie nawołuje mnie, męża i Beti, i choć umie mówić mama i tata, na chwilę obecną wszyscy jesteśmy nazwani tak samo: „aba”. Majula sama zachęca i prowokuje do zabawy np: woła męża, a gdy on na nią spojrzy, kwiczy i ucieka by ją gonił. Na wszystko pokazuje palcem wskazującym. Interesują ją drobne rzeczy np machające rzęsy, prószko na podłodze, guziki w ubraniach i wszelkiego rodzaju dziury np te od głośników TV. Najdłużej jednak zajmuje ją ściąganie z półek gazet, książek i płyt i oglądanie ich.

Nauczyła się machać głową na boki jakby robiła „nie”. I robi też super śmieszną minę- marszczy nos, mruży oczy i przy tym śmiesznie wciąga powietrze, jak pies łapiący trop. Bosko wtedy wygląda.

I największa zmiana tego miesiąca – Maja zaczęła akceptować gdy ją przytulam, co więcej robi to sama! W ogóle mamusia jest teraz naj naj naj i u nikogo nie jest tak dobrze jak u mnie na kolanach czy rękach :)

Maja jest wesoła i pogodna, ale widać, że będzie mieć charakterek. Na każdym kroku umiejętnie pokazuje, że coś jej się nie podoba. Złośnica mała. Ale rogów póki co nie widać, za to oczkami i uśmiechem zdobywa wszystkich :)

DSC_4170

mam 9 miesięcy

Dobry wieczór. Dziś mama cały dzień walczyła z warzywami. Od rana wydrążyła 26 kg dynię. Zrobiła z niej ogromny gar pysznej kremowej dyniowej zupki i drugi garnek dyniowego kompociku. Zamroziła też 7 paczek dyni w kostkach, a dodatkowo wystrugała z niej halloweenowy lampion. Cała ręka mamie spuchła od tego drążenia bo dynia była bardzo twarda. A po południu tata wykopał z ogródka miliony marchewek, seler i por. I znów było dużo pracy. Mycie, obieranie, krojenie, paczkowanie i mrożenie. Mama mówi, że zamrażarka jest pełna owoców i warzyw dla mnie na zimę, ale teraz bolą ją rączki.

Dlatego to ja dziś zabrałam się za comiesięczny wpis o moim rozwoju. Dziś kończę 9 miesięcy wiecie?? Biedna mama ciągle na mnie tak dziwnie smutno patrzy i mówi, że dopiero byłam taka malutka jak Calineczka. I ryczy po kątach, że tak jej szybko rosnę, no ale cóż poradzę??

Uwielbiam jeść! Czy Wy wiecie jakie pyszności mama robi mi codziennie na śniadanko i obiadek? Jak mam tego nie zjeść? Tak mi smakuje, że gdy się kończy, to wściekam się, prężę, nadymam i krzyczę. Robię to za każdym razem, ale niestety na mamę nie działa. Mama mówi, że jem za dwóch i w końcu brzuch mi pęknie jak balonik. Ja tam nie wiem, nie znam się, ale mój brzuszek lubi jedzenie i coś czuję, że wcale by nie pękł. Ale mamie się nie przegada..

Miesiąc temu za wiele nowego się nie nauczyłam, nie chciało mi się. Wiecie, to jesienne lenistwo i ta tęsknota za babcią, której cały miesiąc nie było. Ale teraz postanowiłam to nadrobić i wszystkich zaskoczyć.

Robię już pa pa i pokazuję jaka jestem duża. Ale tylko wtedy kiedy mi się naprawdę zachce (czyli rzadko), a nie wtedy gdy mama mnie prosi, bo chce się mną komuś pochwalić. Nie jestem w końcu tresowaną małpką, prawda?

Raz, podczas zmiany pieluchy chciałam dosięgnąć chusteczek i przez przypadek udało mi się usiąść. Mama tak się wtedy cieszyła i biła brawo, że postanowiłam siadać dla niej trochę częściej. Umiem już to robić bardzo sprawnie. I dobrze, nikt mi już łaski nie robi, że mi poda rękę. Umiem usiąść w każdym miejscu i z każdej pozycji. Lubię siadać. Szczególnie jak mama kładzie mnie spać.

Nauczyłam się też pić z kubka niekapka. Pokazałam mamie 2-3 dni, że umiem z niego ssać, ale osobiście wolę butelkę, więc teraz niekapkiem trzęsę tak mocno aż picie zamieni się w pianę, a potem go rzucam i już, z głowy. Ale żeby nie było, że taka ze mnie gapa, to pomagam mamie przy karmieniu i sama trzymam sobie butlę z mlekiem. Niech się w końcu mama zrelaksuje i odpocznie.

Musiałam też zacząć udawać, że umiem wołać mama. Tak naprawdę nie muszę tego umieć mówić, bo mama i tak ciągle przy mnie jest. Ale słyszałam jak komuś opowiadała, że wołam bababa dadada tatata bebebe nenene więc chciałam, żeby jej nie było przykro i nauczyłam się mówić meme i mama. Ale aktualnie najbardziej lubię wołać nienie.

Wiecie co jeszcze?? Umiem się czołgać! Nie jestem tak szybka jak mama i tata i muszę się troszkę przy tym nasapać, ale wreszcie mi się jakoś to dupsko udaje przemieszczać. Uwielbiam czołgać się do tarasu i patrzeć przez szybę na wróbelki, które wyjadają jedzenie z miski tego dużego miłego zwierza, na którego mama z tatą wołają Beti.

Lubię też wiele innych rzeczy, których nie mogłam robić bez czołgania: rozcierać ślinę na podłodze w salonie, szarpać odkurzacz za rurę, kraść spod ławy klapką na muchy, podciągać się za uchwyty od szafek w kuchni, gonić mamy stopy, gryźć kapcie, ciągnąć suszarkę na pranie i krzesełko od karmienia, zrzucać z półki filmy dvd i grzebać przy x boxie gdy nikt nie patrzy.

Ah jak fajnie jest zwiedzać ten dom i poznawać granice cierpliwości moich rodziców.

Mam pytanie. Czy Wam w buzi też urosło ostatnio coś małego, białego i ostrego?? Mi tak. Swędziało i bolało jak diabli. Musiałam gryźć wszystkich i wszystko, ale i tak nie za bardzo mi to pomagało. Na dodatek coś czuję, że zaraz wyjdzie drugi taki sam, obok. Chyba będę musiała sobie więcej pomarudzić z tej okazji.

A czy już kiedyś wspominałam, że uwielbiam gadać w nocy?? Budzę się co noc. Wtedy mi się bardzo nudzi, bo jest ciemno, ale za to jest i cicho, więc wspaniale wszystko słychać!!! Dlatego wypluwam smoczek by pukać nim w łóżeczko, a i mruczę, gadam i śpiewam wtedy jak najęta. Mama mówi, że jak radio. Nie wiem co to radio, ale jak też umie gadać co noc po dwie godziny jak ja, to musi być fajne.

Zawsze w nocy mam też taką zabawę- chcę wyjść ze śpiwora, w który mnie wkładają po kąpieli, ale mi to nie wychodzi. Na dodatek przez niego niewygodnie mi się siada i czołga, więc jak już mi się znudzi gadanie to skrzeczę i krzyczę. Zawsze wtedy wchodzi mama, znajduje dla mnie smoczka, poprawia mi kołderkę i mówi, że mam spać bo obudzę tatusia, że mam się zlitować bo ją wykończę. Ja nie chcę jej lutować i skończyć, nawet nie wiem co to znaczy, ale co poradzę, że nie chce mi się spać??

Dlatego gdy mama wychodzi z pokoju to już muszę szybko zacząć płakać. Wtedy moja meme wraca z butlą pełną mleka. Zazwyczaj jak już wypiję mleczko to zaczyna chcieć mi się spać, ale nie zawsze. Czasami po mleczku znów mam ochotę sobie pogadać i pośpiewać. A co! W końcu lepiej się gada z pełnym brzuchem!

Chcecie wiedzieć co jeszcze lubię robić?? Jeść. Jeździć w wózku na spacerki z mamą. Tańczyć z tata. Czołgać się, wkładać rączki w różne miejsca i sprawdzać kiedy mama z tatą zawołają Maja oj oj nie wolno !! Lubię się kąpać i chlapać tak mocno, że mama musi ściągać okulary. Lubię uciekać gdy mama mnie przebiera. Lubię sama jeść biszkopty i ssać suszone jabłuszka. A potem brudnymi rączkami dotykać swoje włosy, ubranie i krzesełko, a jak się uda to jeszcze mamę i podłogę. Lubię oglądać moje książeczki, ale tylko chwilkę. Szybko pokazuję palcem mamie gdzie tygrys, żubr, struś i inne zwierzątka mają oko, a potem wolę jednak te książeczki gryźć i rzucać. Lubię gdy rodzice bawią się ze mną w różne zabawy. Gonią mnie po podłodze, robią samolocik, gilgają, robią akuku i barum tryk. Lubię też huśtać się w mojej huśtawce, którą tata zawiesił między kuchnią a salonem.

Uwielbiam wszystkie swoje zabawki, ale zdecydowanie najbardziej kocham mojego pajacyka, którego dostałam od kuzynki Amelki. Pajacyk jest mały, lekki i milutki. Lubię bawić się jego szpiczastą czapką, ślinić jego rączki i miziać się nim po oczkach gdy zasypiam. Jak mama go pierze to mam podobnego w zastępstwie, ale on nie jest już taki fajny bo ma inne kolory.

Wiecie co?? Mogłabym tak jeszcze pisać i pisać, ale czas powiedzieć dobranoc. Muszę się porządnie wyspać, bo jutro do południa odwiedzi mnie ciocia Edith z Adasiem, a on już naprawdę szybko raczkuje.

Na koniec zdjęcia. Chciałam Wam pokazać, że taka sesja to nic łatwego dla mojej mamy. Oto co robię by jej wszystko utrudnić:

DSC_2976 DSC_2987 DSC_2992 DSC_2998 DSC_3006kicham

 

 

 

 

 

wstaję

 

 

 

 

gryzę małpę

 

 

 

 

skrzeczę jak pterodaktyl

 

 

 

 

wściekam się i wyginam śmiało ciało

 

 

 

 

DSC_3000a na koniec, grzeczna i uśmiechnięta wersja mnie :)

mam 8 miesięcy

Wczoraj Maja skończyła 8. miesiąc życia. Wpis dopiero dziś, ponieważ korzystaliśmy z tego, że byliśmy wszyscy razem, a pogoda dopisywała więc wybyliśmy z domku.

Dziś będzie krótko, bo ten miesiąc był dość pasywny pod względem zmian. Waga ok 8,6 więc chyba pierwszy raz nie przybrała. Noce dalej nieprzespane. Zębów ciągle brak, choć ślinienie i gryzienie w toku. Apetyt nadal dopisuje. Z umiejętności: już naprawdę sprawne siedzenie, pełzanie i kulanie się, ciągle nie przeradza się w raczkowanie lub samodzielne siadanie (choć ciągle próbuje) czy wstawanie. Ale to nic, ma jeszcze czas.

Jedyne co dość mocno rozwinęło się w tym miesiącu to mowa. Pterodaktyl, telefon, słoń, mruczenie i śpiewanie ustąpiły miejsca pięknym sylabom. Baba, dada, ała, aja, bebe, tata (oczywiście po co mówić mama). Maja gada bez przerwy. I uwielbiam jej słuchać (oprócz godzin typowo nocnych 2-4).

Aha i coraz częściej śmieje się na głos. W sumie to prawie każde nasze rozśmieszanie kończy się jej śmiechem. Co oboje z mężem uwielbiamy. Nauczyła się też bawić w barum barum tryk.

To chyba tyle. Przepraszam, ale weny brak.. Adamki przeziębione. Wszyscy troje. Buziaki dla Was.

8. 8,8

mam 7 miesięcy

Nie będę się powtarzać, że czas mi ucieka jak zając spod miedzy, bo zacznę się robić nudna. Przejdę więc bez zbędnych (?) łez i sentymentów do setna.

Maja dziś kończy 7 miesięcy (chlip chlip). Waży 8,5 kg. Z jedzeniem od ostatniego miesiąca niewiele się zmieniło. Ilość i wielkość posiłków bez zmian. Do diety dołączyły jeżyny i kiwi. Ogólnie żarłok z niej straszny. Jak widzi, gdy idę ze śliniakiem i miseczką pełną jedzenia to momentalnie macha, kopie, kwiczy i spina się z radości jakbym ją tygodniami głodziła. A spróbuj się matka podczas karmienia zagadać lub gdzieś zapatrzeć, albo nie daj Boże za długo łyżkę o brzeg miski wycierać, to drzeć się będzie jak złe i do łyżki łapczywie rączki wyciągać :)

Przekręcanie na plecy i brzuch już idealnie opanowane, idzie szybko i gładko. Na plecach coraz wyżej wspiera się na łokciach (w spacerówce i bujaku pozwala jej to samodzielnie usiąść). A na brzuchu coraz wyżej i sztywniej wytrzymuje uniesiona na samych dłoniach/dłoni. Na macie okręca się też wokół własnej osi jak wskazówki zegara. Stopy swoje gryzie, skarpetki ściąga, ślini i gubi.

Z umiejętności ruchowych to posadzona siedzi, ale to już pisałam przedwczoraj. Maja coraz więcej „opowiada”. Robi minę w dziwny, kochany dziubek i mruczy sobie i „śpiewa”… Uwielbiam te dźwięki i tą słodką minkę. I nasz „pterodaktylo-telefon” tym razem zamienił się w słonia. Już mniej skrzeczy i drrrryyynda. Teraz nakłada dolną wargę na drugą i trąbi jak słonik plując przy tym na 3 metry (gdzie można kupić wycieraczki na okulary??). Aaaaa odnośnie okularów. Gdy tylko biorę ją na ręce, momentalnie mała ściąga mi moje drugie lepsze oczy i tarmosi za oprawki lub upuszcza. Ciągnie mnie też za włosy, a trzeba przyznać, że ma talent do chwytania tam gdzie najbardziej boli.

Z nowości: Maja gdy sadzam ją sobie na kolanach i robię tak że podskakuje, zaczyna wydawać z siebie dźwięk a a a a a a. Gdy ja przestaję podrzucać ją na kolanach, ona przestaje mówić a. Gdy ja zaczynam podskakiwać nogami, Maja momentalnie śpiewa aaaa. Uwielbia gdy jej tak drży głos. Identycznie robi gdy rytmicznie dotykamy jej dłoń do ust. Wydaje wtedy dźwięk jak Indianin tańczący przy ognisku. Od kilki dni zauważyłam, że Maja sama przykłada sobie dłoń do ust i próbuje robić indiańca :)

Przebieranie i przewijanie stało się grą w „kto pierwszy”. Kto pierwszy złapie pieluchę, chusteczki i krem. Maja obraca się, ucieka, kręci, wierci, kopie, i wszystko co akurat mi potrzebne to kradnie i ślini i opluwa (tak, pluje specjalnie!!), więc przebieranie trwa 2 razy dłużej niż kiedyś.

Gdy Maja chce zwrócić na siebie uwagę, gdy wyłączę TV,  gdy skończyła się jej melodyjka w karuzeli lub gdy pies odbiegł poza zasięg jej wzroku woła E E E tak głośno, że teściowa w Kaliszu słyszy ją na pewno.

Zasypianie w 90% przebiega super. Odkładam ją do łóżeczka. Przytula królika, pajacyka, pieluszkę, obraca się na boczek, pogada i śpi.

Z naszych obserwacji: Maja bez przerwy się uśmiecha. Naprawdę. Jest pogodna i wesoła, prawie zawsze uśmiechnięta. Jednak ciągle, bardzo rzadko śmieje się na głos. Nawet gdy jest mocno rozbawiona (a ja się tym zajmuję nałogowo) rozdziawia buzię w mega uśmiechu, przymyka oczy, kurczy się cała ze śmiechu ale dźwięku żadnego!! Śmieje się gdzieś w środku siebie, po cichutku. Czasami ekstremalnymi wygłupami, podrzucaniem, podgryzaniem jej stopek lub pierdziochami w szyję uzyskam ciche i mało przypominające śmiech dziecka kwiczenio-kaszlenie.

Maja jak już śmieje się w głos to zazwyczaj do Beti i gdy mówię do niej głosem Lorda Vadera (którego osobiście nie cierpię) Raz śmiała się w głos do przesadzanych przez nas kwiatów na tarasie. (tak, nie żartuję!! ja staję na rzęsach by usłyszeć jej śmiech a taki kwiat tylko stał i już proszę, Maja zanosi się od śmiechu).

Liczba przespanych całych nocy: zero.

Liczba zębów: zero.

A teraz czas na comiesięczne zdjęcia. Z kołyski i koszyka już zrezygnowałam. Częściowo dlatego, że Maja już z nich wyrosła, a częściowo z własnego lenistwa. Zdjęcie tylko z małpą na fotelu z założenia miało przebiec szybciej. Ale jak się ma taką modelkę jak ja… Sami zobaczcie:

najpierw był foch

 1 foch

 

 

 

 

potem z pokerową miną szczypała małpkę

3 ucho

 

 

 

 

 

potem kazała wąchać jej stopy

4 syry

 

 

 

 

 

potem kazała wąchać swoje stopy

5 syry

 

 

 

 

 

potem małpa dostała lanie

6 klapsy

 

 

 

 

 

a na koniec kopa w małpi zad

7 kop w zad

 

 

 

 

 

wtedy modelka zadowolona, że została sama przed obiektywem była gotowa stroić miny:

 

na bloga31) mina gdy „opowiada”

2) mina gdy „śpiewa”

3) mina gdy udaje, że jest grzeczna

 

 

 

na bloga44) mina gdy robi słonia jak trąbi i pluje

5) mina babuleńki (moja ukochana)

6) rybka/dziubek

 

 

 

i jedno normalne, do naszej comiesięcznej kolekcji:

DSC_1287

 

 

 

 

 

 

 

Wiecie co myślę gdy patrzę na te zdjęcia?? Że rośnie nam niezłe ziółko o największych i najpiękniejszych oczach na świecie :)

mam 6 miesięcy

I znów przyszedł 28 dzień kolejnego miesiąca. Tym razem jest to kluczowa data. Dziś Maja kończy pół roczku. Czuję w sercu dziwny żal, że to już..że tak szybko… Pamiętam gdy się urodziła, pomyślałam sobie, że mamy przed sobą cały rok razem, a o powrocie do pracy zacznę myśleć, jak minie pierwsze pół roku. I to już minęło!!! Teraz już bliżej niż dalej do naszej rozłąki..

Pół roczku. Wiem, że zamykamy pewien etap.. Zmieniamy smoczki na większe, mleko na następne, a te smoczki w butelce mają już 4 dziurki!!

Maja waży 8 kg, a mierzy 70 cm. Przez pół roku przybrała 5,450 kg i urosła 19 cm. To niesamowite jak ten mały człowiek szybko rośnie. Maja je 5 posiłków w tym 3 mleczne. Na śniadanie, ok godz 8-10 zjada owoce z biszkoptami, ok godz 12-14 warzywka z mięskiem, potem ok 16-18 mleko, ok 20-22 kaszkę, i w nocy standardowo ok godz 2-3 kolejne mleko. W międzyczasie pije soczki i herbatki. Czasami dostaje bułę lub chrupkę do ślinienia. Teraz od skończonego 6 miesiąca zamienię jej kaszkę ryżową bezglutenową na kaszką manną glutenową.

Do rozszerzania diety w tym miesiącu z powodzeniem do owoców dołączyły: śliwka, morela i arbuz, a do warzyw: brokuł, cukinia, kabaczek, buraczki, pomidory, groszek i fasolka. Maja je też mięso z królika i gęsi. A ze słoiczków spróbowała: łososia, indyka i cielęcinę z kaszą jaglaną. Parę dni temu dostała też pierwszy raz 1/2 jajka do obiadku.

Mamy kolejne sukcesy w rozwoju ruchowym: Majusia okręca się całkowicie samodzielnie na oba boki i przewraca się z pleców na brzuszek i odwrotnie (choć z brzucha na plecy rzadziej). W pozycji na brzuchu opiera się na samych dłoniach, lub wcale gdy podnosi je do jakiejś zabawki. Swoje stopy zaczęła wkładać do buzi, a wcześniej je tylko trzymała w rączkach. Gdy leży na plecach podnosi głowę i wspiera się na łokciach. Z chęcią by usiadła, a że nie umie to po chwili się po prostu wścieka. :)

Maja obdarza uśmiechem wszystkich w szczególności dzieci i naszego psa. Kwiczy z radości i strasznie macha rączkami i nóżkami jak tylko widzi Beti. Wyciąga do niej rączki i śmieje się na głos. Uwielbia wygłupy, pierdziochy, podrzucanie, całowanie w rączki, gdy robimy dziwne miny i dźwięki.

Ostatnio, przy skończonym 5 miesiącu pisałam, że Maja dziwnie kwiczy i kaszle, teraz „pterodaktyl” nas pożegnał, a zastąpił go „telefon”. Bez przerwy Maja robi drrrrryyy drrrryyyyyy. Nauczyła się też wymuszać, jak jej się coś nie podoba to momentalnie się wścieka, wygina i rozpaczliwie krzyczy. Kiedyś po przebudzeniu bawiła się jeszcze chwilę w łóżeczku, teraz jest płacz w niebogłosy i krokodyle łzy.

Zasypianie też jest różne. Może przez te lipcowe upały.. Często zdarza się, że przed zaśnięciem jest płacz i walka. Jakby chciała spać, a nie mogła zasnąć. Oczy zamknięte, pieluszkę tuli do buzi, ale płacze i się wygina.. Czasem nieźle się obie spocimy zanim Majkel zaśnie.

Ślinotoki aktualne, palce w buzi prawie bez przerwy. Czasami jak dopadnie jakąś zabawkę to mści się na niej gryząc ją zawzięcie. Zębów brak.

Gdy patrzę na jej pierwsze zdjęcia to widzę jak inaczej wygląda. Nabrała ciałka, buzia się całkiem zmieniła, włoski urosły, rzęsy i brwi pociemniały a oczka rozjaśniały.. Cudna jest ta moja córcia.. Strasznie mocno ją kocham.

Ze względu na mały chaos w domku i ogromny upał, odpuściłam sobie sesję w kołysce i koszu. Nie chcieliśmy męczyć Mai, zrobiliśmy więc tylko na szybko zdj na fotelu.

Kopia DSC_0092

 

mam 5 miesięcy

Dziś 28 czerwca. Majula kończy 5 miesiąc życia. To niby tylko jeden miesiąc do przodu, a tak wiele się zmieniło..

Maja waży ok 7,4 kg. Od dziś przeszliśmy na pieluchy w rozmiarze 4. Zjada 3 x po 180 ml mleka, 1 x 150 ml kaszki i 1 x ok 150 obiadku. Przez ten pierwszy miesiąc rozszerzania diety spróbowała: z owoców (w postaci deserków lub soków): jabłko, banana, gruszkę, brzoskwinię, winogrono, jagodę. A z warzyw: marchew, ziemniaka, pietruszkę, dynię,  szpinak, kalafior. Dziś pierwszy raz do obiadku dodałam jej troszkę mięska z gęsi.

Jeśli chodzi o rozwój ruchowy Maja przekręca się na boki rzadko i głównie wtedy gdy chwyci się czegoś rączką i może się za to trzymać podczas przekręcania, np za szczebelek, prześcieradło, fragment czyjejś garderoby. Ogólnie umie to robić, ale chyba jej się nie chce, albo ma za ciężką pupę. Za to motoryka rąk jest coraz sprawniejsza. Maja jeszcze miesiąc temu czekała aż ktoś podał jej zabawkę i wtedy niezdarnie próbowała celować w nią rączką i ją chwytać. Teraz sama wyciąga rączki po różne przedmioty i je chwyta np po smoczek, grzechotkę, mój telefon, kubek..

Gdy leży na przewijaku lub łóżku lubi się wyginać i odpychać nóżkami, szczególnie gdy ma bose stópki. Robi wtedy coś ala mostek. Zostawiona na brzuchu z zabawką w pewnej odległości Maja próbuje do niej pełznąć. Zaczęła też dotykać naszych twarzy i umie trzymać się za stopy.

Proces nauki zasypiania w łóżeczku poszedł szybko, bezboleśnie i sprawnie. Wózek nie mieszka już w salonie tylko w pomieszczeniu gospodarczym i Maja śpi w nim tylko na spacerach.

Maja nazywana jest w domu małym pterodaktylkiem lub maluchem, ponieważ w chwili ekscytacji, radości lub „rozmowy” z nami wydaje dźwięki przypominające kaszel i kwik. Rzadko śmieje się śmiechem. Taka jej specyfika. Mam też wrażenie, że Maja prowokuje rozmowę i mnie woła. Gdy na nią nie patrzę woła E, e  tak długo aż nie podejdę i nie spojrzę!

Nocki ciągle z pobudkami, mlekiem, niespaniem i kupami. Ale wiecie co?? Chyba zaczynam się przyzwyczajać.

Ślinienie w toku. Bez przerwy ma coś w buzi. Jak nie smoczek to swoje pięści, pieluchę, śliniak lub gryzaka i grzechotki. Gdy nic nie ma pod ręką gryzie mnie. A zębów ciągle brak.

A oto 5 miesięczna Majusia:

DSC_9270.NEFDSC_9274.NEFDSC_9343.NEFDSC_9308.NEF

mam 4 miesiace

Kolejny miesiąc za nami. I wiece co? To mnie wcale nie cieszy, a wręcz przeraża. Czas zdecydowanie za szybko mija. Maja właśnie kończy 4 miesiąc a przyrzekam, że dopiero dowiedziałam się, że jestem w ciąży.

Nasza kluseczka waży już ok 7 kg. Ubranka nosi w najróżniejszych rozmiarach (zależy od rodzaju ubrania i firmy) ale zazwyczaj jest to 68. Zjada po 180 ml ok 6 razy na dobę. Przerwy są 4-5 godzinne. Od 3 dni z apetytem zajada też po 3 łyżeczki marchewki z jabłkiem.

W przeciwieństwie do zeszłego miesiąca teraz mogę już napisać, że Maja zaczęła przekręcać się na boki. Nie robi tego często, ale wreszcie zaczęła. Czasami zostawiona w łóżeczku lub kołysce przybiera naprawdę dziwne pozycje. Gdy podajemy jej grzechotkę potrafi sama trafić w nią rączkami i niezdarnie chwycić. Grzechotki momentalnie trafiają do ust na proces intensywnego i soczystego ślinienia.

O nauce samodzielnego zasypiania już wcześniej pisałam. Jest cały czas tak samo. W ciągu dnia jest ok i idzie szybko, wieczorami różnie bywa. Staramy się tego konsekwentnie pilnować i naprawdę rzadko zdarzają się nam odstępstwa, więc myślę, że można napisać: Maja zasypia sama w wózku i kołysce w sypialni. Z łóżeczkiem w jej pokoju jest gorzej bo zazwyczaj odkładamy ją tam na czas zabawy. Ale trzeba powoli zacząć ją przyzwyczajać, bo lada tydzień wyrośnie z gondoli i wózek jako miejsce do spania w ciągu dnia nam odpadnie.

Chcieliśmy też powoli zacząć odzwyczajać ją od nocnego karmienia. Ostatnią butlę dostaje o godz 23 i zawsze jeszcze piła ok 3 w nocy. Od ponad tygodnia gdy zbliża się 3 godzina Maja standardowo się kręci i wierci i rozbudza. Zamiast biec po mleko, podaje jej przygotowaną wcześniej herbatkę. Mała pije parę łyków, po czym ją odkładam i o dziwo śpi dalej. Gdy znów się kręci i marudzi daję jej smoczka. Czasami nawet kilka razy, ale trudno. Chcę by miała choć raz na dobę dłuższą przerwę między karmieniami, by jej układ trawienny też miał czas odpocząć. Maja przy tej zasadzie budzi się ok godz 5/6 i wtedy dostaje mleko. Mamy nadzieję, że za jakiś czas przestanie budzić się o 3 i prześpi ciągiem od godz 22/23 do 5/6.

Klucha odkryła też, że jej gardło oprócz głużenia wydaje różne dźwięki. Słuchamy więc już nie tylko jej monologów ale też gruchania, pisków, gulgotania, wymuszanego kaszlenia i krzyku. Coraz częściej śmieje się na głos, i coraz łatwiej ją czymś rozbawić. Uśmiecha się do wszystkich wokoło.

Nasz niemowlak całą sobą domaga się siedzenia. Gdy ją kładziemy poziomo, wścieka się. Gdy jest w pozycji półleżącej podnosi głowę do klatki piersiowej i próbuje odrywać ramiona i usiąść.

Ogólnie bawi się sama, ale nie trwa to za długo. Uwielbia gdy się do niej stroi miny, wydaje dziwne dźwięki, robi pierdziochy w szyję, śpiewa, robi akuku i barum barum tryk i inne wygłupy.

Jest wesołym i pogodnym dzieckiem i mam nadzieję, że taka zostanie. A oto Ona w comiesięcznej serii zdjęć (tu zdj z 3 miesiąca a tu z 2 miesiąca), bohaterka tego bloga, nasza królowa, oczko w głowie rodziny i pępek całego wszechświata:

sercekoszkołyskafotel

mam 3 miesiące

Dziś 28 kwietnia, Majusia kończy 3 miesiące. Według domowych sposobów waży ok 6,2 kg i mierzy ok 65 cm. Zjada średnio 150 ml co 3,5-4 godziny (zdarzyły się przerwy 5 godz). Nosi ubranka w rozmiarze 62. Zaczynamy 3 rozmiar pieluszek (4-9kg). Noce wciąż z pobudkami.

Maja umie głośno, donośnie i długo protestować gdy coś jej nie pasuje, ale ogólnie jest pogodna i wesoła. Poranki to uśmiech od ucha do ucha, rozmowy i gimnastyka. Gdy widzi znajome twarze jej buzia się rozpromienia i radośnie macha rączkami i nóżkami. Polubiła kąpiele, nie ma już płaczu nawet w pozycji na plecach. Zaczęła fikać nóżkami i nieźle chlapać. Od ponad tygodnia chwyta i wkłada rączki do buzi. Coraz częściej prostuje piąstki i łapie swoje dłonie.

Nie umie jeszcze przekręcić się sama na boki, ale widać że ćwiczy i próbuje. Przyciąga nóżki do brzucha i energicznie je prostuje. Nie potrafi też sama chwycić zabawki, ale gdy włożymy jej grzechotkę do rączki, coraz dłużej ją utrzymuje i potrząsa. Jest dość silna i stabilna. Uwielbia być noszona w pionie i obserwować co się dzieje. Coraz dłużej sama bawi się na macie edukacyjnej.

A wczoraj proszę państwa ten mały człowieczek pierwszy raz zaśmiał się do mnie na głos!!! To było nieziemskie! Tak zakwiczałam z radości, że przestraszyłam małą…. ale nie mogłam się powstrzymać. Oh z dnia na dzień kocham ją coraz bardziej.

A oto ona w comiesięcznej serii zdjęć:

serce   kosz

kołyska

fotel

dla porównania co miesiąc można zaglądać w zakładkę FOTO MAJA, a TU są zdj z poprzedniego miesiąca. Miłego dnia, pozdrawiamy

mam 2 miesiące

Witam wszystkich w ten piękny wiosenny dzień. Dziś 28 marca, Maja kończy 2 miesiące. Rok temu w marcu miałam histeroskopię i wtedy nawet nie marzyłam, że za rok będę już tulić swojego dwumiesięcznego pulpeta :) Czasami boję się, że się obudzę, a Ona zniknie i wszystko okaże się tylko pięknym snem..

 

DSC_6264.NEFz malpka

 

 

 

 

 

 

 

 

z krolikiem

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PS W zakładkach powstała nowa podstrona MAJA, gdzie co miesiąc, (tak jak kiedyś w zakładce CIĄŻA), będę wrzucać nowe zdj. Tym razem nie swojego brzucha, a naszej Majusi.