raczkujemy

Proszę państwa ogłaszam uroczyście, że Maja nie pełza, nie czołga się a RACZKUJE! Na kolanach! Oh jaki to słodki widok. Zasuwa po całym domu jak mały robocik, a mi serce rośnie jak na nią patrzę. Dodatkowo oprócz papa, jaka jest duża i bicia brawo, nauczyła się klepać po brzuszku gdy pytamy jakie było dobre, oraz przykłada telefon do ucha jak mówię zrób halo halo. Złościć się nadal umie pięknie i efektownie. Pokazuje też paluszkiem gdzie chce iść lub co chce dostać. I taka już jest komunikatywna i duża a ja taka dumna.

DSC_3722 DSC_3747DSC_3739 DSC_3754

pokój dziecięcy

Pokój dziecięcy, pokój niemowlęcy, pokój dziewczęcy. Zwał jak zwał. U nas po prostu pokój Mai. Dokładnie dziś mija rok od przeprowadzki. W naszym domu troszkę się zmieniło i pewnie znając mnie, zmieniać się będzie ciągle. Ale na wszystko potrzeba pomysłu, czasu i pieniążków, więc powoli i ze spokojem. Pod ostatnim wpisem „sen o domu” prosiłyście o zdjęcia. Dziś pokażę Wam zmiany jakie zaszły w pokoju naszej dziewczynki.

Tak wyglądał pokój dziecięcy rok temu KLIK. Podstawową różnicą oprócz tej, że teraz już ktoś w nim mieszka :) są meble. W tamtym roku w pokoju Mai stały 2 duże szafy, wąska szafa, regał, spore biurko i komoda. Czyli liczny zestaw starych, brązowych mebli. Zastąpiły je nowe i białe: szafa, komoda, regał i stoliczek. Pokoik stał się przez to jaśniejszy, przestronniejszy i bardziej dziecięcy. Lustro w szafie okazało się strzałem w 10! Maja lubi bawić się z dziewczynką z odbicia :) W oknie pojawiła się najzwyklejsza firanka, a na ścianach kilka zdjęć co sprawiło, że jest przytulniej i bardziej miło. Sowy ciągle na topie, ale zdecydowanie starczy, następnych już nie chcę.

Kolorowe literki, ptaszki, świetlne kule, ramki na fotografie i tiulowe pompony idealnie współgrają z barwnymi niemowlęcymi zabawkami i przełamują biel mebli i ścian. Obecny wygląd pokoju Mai zadowala mnie znacznie bardziej niż ten sprzed roku, i pewnie utrzyma się przez jakiś czas, ale ciągle nie jest to mój finalny efekt.

Od jakiegoś czasu marzyła mi się zmiana. Widziałam pokoik naszej córeczki w stylu bardzo delikatnym i romantycznym. Białe ściany i mebelki owszem, ale dodatki w jasnych pastelowych odcieniach różu, mięty i szarości. Pomponiki, dużo poduszek, girlandy, wiklinowe koszyki a w nich drewniane zabawki i pluszowe misie, w łóżeczku patchworkowa pościel, na półkach ręcznie szyte króliki, pozytywka, serduszka itd…. Czujecie ten klimat?? Ale im dłużej o takim rozwiązaniu myślę, tym bardziej utwierdzam się w tym, że to JA chciałabym taki pastelowy subtelny pokój.

Na razie więc, zostanie w takim kolorowym wydaniu, ponieważ:

Po 1 Można sobie wymarzyć piękny, jasny pokoik z delikatnymi wyszukanymi dodatkami cieszącymi oko mamy. Ale trzeba pamiętać, że ten pokój jest dla dziecka. A dziecko, przynajmniej nasza Maja lubi (stety/niestety) wyraźne mocne kolory, i dużo wszystkorobiących (grających, świecących, skaczących) zabawek, które potem swoją plastikowością i atrakcyjnym dla dziecka przepychem, nijak się mają do maminej koncepcji lekkiego jak chmurka pastelowego, romantycznego pokoju małej kobietki.

Po 2 Jakoś nie wyobrażam sobie naszej charakternej łobuziary z króliczą miną diabełka w takim delikatnym księżniczkowym pastelowym królestwie :)

Po 3 troszkę szkoda by mi było po jednym roku zrywać literki, ptaszki, (przyklejone do ściany jak Amen w pacierzu) zmieniać lampki i ramki. Niech jeszcze troszkę powiszą i nacieszą oko :)

Dlatego na razie w pokoju Mai królują kolory, najróżniejsze, w odcieniach soczystych i pastelowych. Udało mi się zostać przy wesołych barwnych dodatkach dla Mai, a gdzieniegdzie przemycić troszkę mojego stylu (np na komodzie). A kto wie, może za rok, dwa lub trzy, nasycone barwy w całości ustąpią miejsca delikatnym pastelowym szarościom, mięcie i pudrowemu różowi. Ale tylko wtedy gdy będę widzieć, że podoba się to Mai, jest praktyczne i współgra z jej charakterem.

A teraz zdjęcie pokoju Mai, grudzień 2013:

cale 2

 

 

 

 

I obecnie:

cały

 

 

 

 

 

na prawo: regał, stoliczek z krzesełkiem i biały koszyk z zabawkami

prawa.

 

 

 

 

pr pra

 

 

 

 

 

 

 

 

 

na lewo: szafa, komoda, wiklinowy kosz i łóżeczko:

lewa

 

 

 

 

DSC_4505

 

 

 

 

DSC_4513

 

 

 

 

 

 

DSC_4490

DSC_4517

 

 

 

 

 

 

 

DSC_4516

 

 

 

 

 

 

 

- meble - Ikea

- kule świetlne – Ikea

- ramki na zdjęcia i biały kosz na zabawki - pepco

- szaro-różowy drewniany kuferek na pamiątki z dzieciństwa -prezent od cioci Magdy/ Dekorka

- królik Jellycat Bunny - Fabryka Wafelków

- drewniane różowe krzesełko, drewniana bujana żyrafa, kosz okrągły z wikliny – targ staroci

- literki i ptaszki z masy solnej, pompony z tiulu – ja sama !

 

jeszcze mam w głowie kilka pomysłów, ale muszę się podszkolić w szyciu :)

leniwa niedziela

Dziś nie robimy nic. No może oprócz rosołku na obiad. A tak poza tym to zupełnie NIC. Absolutnie. Zero wyjazdów, zakupów, gości. Odpoczynek, relaks, cisza, spokój i my. Dawno już nie mieliśmy takiego leniwego dnia. Bez pakowania mleka i pieluch, bez biegania z wózkiem po galeriach i Ikei. Bez szukania świątecznych prezentów i skręcania mebli do nocy. Wyciągamy się dziś na kanapie i odpoczywamy. Oglądamy serial, wcinamy ciastka i popijamy kawę, a Maja słodko śpi.

DSC_4031

 

 

 

 

Renifer Rudolf, którego ściska Maja uszyła dla nas pewna zdolna mama. Renio jest wspaniałą świąteczną dekoracją ale i miłą zabawką. Dołączył więc do naszych ręcznie szytych (s)tworów z duszą: panny Misi i królika Ludwika.

Miłej niedzieli, odpoczywajcie :*

mały Mikołaj

Nie wiem co mam napisać o dzisiejszym dniu.

Że Maja obudziła się w nocy 7 razy, całkiem jakby czuła i czekała na Świętego z prezentami?

Że rano przebraliśmy ją za Mikołaja i tak słodko wyglądała, że pokochałam ją jeszcze mocniej?

Że brzuszek wystawał jej z tego czerwonego wdzianka, jak prawdziwemu Świętemu?

Że były prezenty i śmiechy?

A może napiszę, że Maja bała się dotknąć tiulowych kolorowych pomponów (które robiłam cały wczorajszy wieczór), i ucieka przed nimi jakby były włochatymi tarantulami?

Że Maja jak na Mikołaja przystało, spakowała prezenty i pojechała odwiedzić swoje grzeczne kuzynki?

Że w drodze spała słodko jak mały suseł.

Że cały dzień bawiła się z Amelka, Natalką i kotem Chopinem?

Że jest bardzo kulturalnym gościem, więc nie spała ponad 5 godzin tylko gościła się w zaparte, a mimo to prawie wcale nie marudziła?

Albo napiszę o tym, że prawdziwym hitem nie były dziś nowo otrzymane prezenty, a stara lalka znaleziona w pokoju Amelki (którą tak na marginesie oczywiście z miejsca dostała)?

Albo o tym, że gdy wróciliśmy było widać jaka jest szczęśliwa, że jest już w swoim domku.

I że dziś, po całym dniu wrażeń, nasz mały Mikołaj pierwszy raz sam podciągnął swoją ciężką pupę na nóżki i stanął przy fotelu?

Albo tak dla całkowitej odmiany napiszę Wam, jak bardzo mocno ją kocham..

Bo na pewno o tym nie wiecie.

A i jeszcze o tym, jak wspaniały jest każdy dzień spędzony z Nią i jak niesamowite i wyjątkowe czekają nas w tym roku święta.

DSC_4377 DSC_3650DSC_4373 DSC_4421

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A u Was był w tym roku Mikołaj ??

 

Świąteczny strój Św Mikołaja - F&F

Zabawka mula – Ikea

Fotelik – Chicco X Pace

mam 10 miesięcy

10 miesięcy temu nasza 2,5 kg córeczka była drobniutka i chudziutka. Rączki i nóżki miała jak patyczki. Leżała z zamkniętymi piąstkami i czasami nieśmiało otwierała oczka. Umiała spać, robić kupę, płakać i wisieć godzinami przy piersi.

Teraz jest małą dziewczynką z pulchnym brzuszkiem i fałdkami na nóżkach. Ma dwa ząbki, kręcone włoski i przepiękne bystre oczka. Jest wesoła, głośna, ruchliwa i w niczym nie przypomina noworodka, którego 10 miesięcy temu wydałam na świat.

Maja waży już 9,7 kg. Ubranka nosi w rozmiarze 74/80. Ma dwie ok 1 godzinne drzemki w ciągu dnia. Jedna do południa, druga po południu. W tym miesiącu jakimś cudem zdarzyły się 3 całkowicie przespane noce bez pobudki na gadanie i picie mleka. Sama nie wierzyłam w swoje szczęście. I słusznie, bo znów się budzi i to nawet po 3 razy w ciągu nocy.

Godziny i ilość posiłków nie uległy większej zmianie. Je już prawie wszystkie warzywa i owoce. W tym miesiącu do jadłospisu Mai dołączyły mandarynki, pomarańcze, kasza jaglana i jęczmienna, soczewica zielona i czerwona. Maja je obiadki z grudkami i kawałeczkami warzyw i choć posiada tylko dwa zęby nieźle sobie radzi. Umie też chwytem pensetowym zebrać z tacki kawałki biszkopta i włożyć je do buzi.

Jeśli chodzi o rozwój ruchowy; Maja cały czas się czołga, i to błyskawicznie. Często ustawia się na kolankach, w pozycji do raczkowania, ale tylko pobuja się chwilę w tył i przód, zrobi ewentualnie jeden góra dwa „raczkowe kroczki” i znów ląduje na brzuchu i czołga się do wybranego celu. Teraz robi sobie tor przeszkód i specjalnie wciska się tam gdzie trudno i ciasno np między nasze nogi, pod krzesła, ławę, suszarkę na pranie czy leżaczek-bujaczek.

W kwestii podciągania się rączkami za meble czy szczebelki, Maja robi to, podnosi pupę ale zostaje na kolanach w pozycji klęczącej. Próbuje pociągać się wyżej ale nie umie, lub nie ma siły się wyprostować i stanąć na stopach. Gdy chwytamy ją pod pachy by stanęła na nóżkach, wisi nad podłogą jak dżin z nogami ułożonymi w pozycji siedzącej po turecku. Widocznie jeszcze nie jest gotowa do stania i chodzenia.

Maja wreszcie nie wyrywa niecierpliwie rączek i pozwala robić sobie „kosi-kosi i brawo”, czasami udaje jej się ten ruch samej powtórzyć. „Papa i jaka jestem duża” poszło w odstawkę. Już jej się nie chce pokazywać. Reaguje na swoje imię, odwraca też głowę w odpowiednim kierunku gdy pytam gdzie jest tata lub babcia. Doskonale rozumie co znaczy „nie wolno!”. Szuka zabawki ukrytej przeze mnie pod czymś. Gdy bawi się jakąś zabawką a ja wyciągnę rękę i mówię „daj mamusi”, nie podaje mi zabawki do ręki, ale momentalnie ją upuszcza lub wyrzuca. Coraz dłużej i sprawniej ogląda książeczki, uwielbia je. Bardzo lubi też paluszkami wprawiać w ruch wszystkie koła i kulki. Umie też pokazać gdzie mama, maskotka lub zwierze na obrazku ma oko.

Maja świadomie nawołuje mnie, męża i Beti, i choć umie mówić mama i tata, na chwilę obecną wszyscy jesteśmy nazwani tak samo: „aba”. Majula sama zachęca i prowokuje do zabawy np: woła męża, a gdy on na nią spojrzy, kwiczy i ucieka by ją gonił. Na wszystko pokazuje palcem wskazującym. Interesują ją drobne rzeczy np machające rzęsy, prószko na podłodze, guziki w ubraniach i wszelkiego rodzaju dziury np te od głośników TV. Najdłużej jednak zajmuje ją ściąganie z półek gazet, książek i płyt i oglądanie ich.

Nauczyła się machać głową na boki jakby robiła „nie”. I robi też super śmieszną minę- marszczy nos, mruży oczy i przy tym śmiesznie wciąga powietrze, jak pies łapiący trop. Bosko wtedy wygląda.

I największa zmiana tego miesiąca – Maja zaczęła akceptować gdy ją przytulam, co więcej robi to sama! W ogóle mamusia jest teraz naj naj naj i u nikogo nie jest tak dobrze jak u mnie na kolanach czy rękach :)

Maja jest wesoła i pogodna, ale widać, że będzie mieć charakterek. Na każdym kroku umiejętnie pokazuje, że coś jej się nie podoba. Złośnica mała. Ale rogów póki co nie widać, za to oczkami i uśmiechem zdobywa wszystkich :)

DSC_4170

skaza białkowa

Od jakiegoś czasu Maja ma czerwone policzki. Szorstkie plamki pojawiły się z dnia na dzień. Nie dostała nic nowego do jedzenia, nie zmieniłam też płynu i proszku do prania. Rozmawiałam o tym z mamą, poczytałam w Internecie i przyczyny mogły być 3:

- od pogody: zimno i wietrznie na dworze, ciepło i sucho w domu

- od ząbkowania i śliny, rozcierania jej rączkami na policzkach

- skaza białkowa

Ślinę wykluczyłam od początku, bo Maja ślini się już długo, więc gdyby o to chodziło, pewnie od dawna miałaby te plamy.

Wpływ czynników pogodowych to mogła być trafna diagnoza, bo policzki zarumieniły się właśnie niedawno, gdy zaczęliśmy ogrzewać dom a na dworze zrobiło się zimniej. Jednak zawsze smaruję Mai policzki kremem przed wyjściem na spacer, więc ma chronioną skórę.

Dziś policzki mocno się zaogniły dlatego pojechałyśmy do lekarza, bo nie dałoby mi to spokoju. Lekarz policzki obejrzał. Powiedział, że podejrzewa skazę białkową, ale na razie nie zalecił zmiany mleka czy obecnej diety Mai. Przepisał maść, taką robioną na receptę w aptece. Ma być gotowa dziś po południu. Jeśli po tygodniu leczenia tą maścią policzki się nie zagoją, mamy wrócić do lekarza i będziemy zmieniać mleko.

Nie ukrywam, trochę się zmartwiłam. Muszę o tej skazie poczytać, bo na razie nie wiem za wiele. Jeśli możecie, podzielcie się ze mną Waszym doświadczeniem ze skazą. Kiedy i jak się objawiła, jakie było leczenie, mleko, dieta i kiedy skaza minęła.. Dziękuję

little friends

Nasze spotkania z innymi mamami i ich dziećmi stały się już normą. Dla mnie to bardzo ważne i staram się tego pilnować z wielu względów. Przede wszystkim chodzi o kontakt z ludźmi, zarówno mój z przyjaciółkami, jak i Mai z innymi dziećmi. To naprawdę bezcenne spędzić razem trochę czasu, wypić kawę, porozmawiać, pożalić się, wymienić się doświadczeniami i podziwiać dzieciaki razem. Dzisiaj kolejny wpis o małych towarzyszach naszej córeczki. Oto Maja w towarzystwie Poli, dwuletniego Gabrysia, 4 miesięcznego Oliwiera w dniu jego Chrztu Św i ciągle malutkiej, niespełna dwumiesięcznej Antosi.

DSC_3056 DSC_3415 DSC_3636

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_3483 — kopia

 

 

 

 

 

 

 

 

Na przedostatnim zdjęciu nasz Bąbel jest z moim nowiutkim i świeżutkim, chrześniakiem Oliwierkiem (to już 3. raz gdy zostałam mamą chrzestną). Z Olim ostatni raz widzieliśmy się po jego narodzinach, w lipcu. Jak widać poszedł w ślady swojej cioci Mai i szybko nabrał masy :)

Maja śpi, a ja zrobiłam obiad, ogarnęłam dom i teraz mam chwilkę dla siebie. Za oknem ciemno zimno i szaro-buro. Słyszeliście, że idzie zima?? brrr..  Napiszcie co słychać u Was, pozdrawiam Was ciepło i serdecznie.

Aga

my wish comes true

Miałam marzenie. Ważne, wyjątkowe i jedyne. Moje marzenie się spełniło. Właśnie słodko śpi w łóżeczku w swoim pokoju. Maja wypełnia nasz dom już prawie 10 miesięcy. Nie pamiętam, jak wyglądało moje życie bez niej. Czasami gdy na nią patrzę, sama nie wierzę we własne szczęście. To dzięki niej wiem, że marzenia się spełniają. To dzięki niej codziennie się uśmiecham. To dla niej teraz żyję.

Maja pokolorowała nasz świat :)

Ciągle jest tysiące kobiet, które walczą z niepłodnością. Co miesiąc przeżywają nadzieję, strach, rozczarowanie, żal i poczucie bezradności. Co miesiąc upadają wpadając w rozpacz, by po chwili znów się podnieść i walczyć.

Walczcie mimo wszystko.

Walczcie gdy już brak sił i nadziei.

Walczcie do końca.

Walczcie, bo warto. 

Walczcie, bo marzenia się spełniają!

DSC_3524DSC_3395 DSC_3246

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_3015

 

 

 

 

DSC_3293 DSC_3317

złośnica

Maja ostatnio nie tylko zdobyła wiele nowych umiejętności, do których dołączył chwyt pęsetowy i przewracanie stron w książeczkach. Potrafi też coraz wyraźniej pokazać swoje cechy charakteru i emocje. Ostatnio szczególnie te naznaczone zniecierpliwieniem i złośliwością. Nasza córcia ogólnie jest wesołym, pogodnym i towarzyskim niemowlakiem, na widok której ludzie odwracają głowy i uśmiechają się ciepło.

Ale..

No właśnie ALE. Spróbuj tylko położyć tą cudną pięknooką dziewczynkę na plecach by zmienić pełną pieluchę. Spróbuj zabrać jej telefon lub portfel. Spróbuj umyć ręce, w których są jeszcze mikroskopijne, cenne resztki rozmoczonego biszkopta. Spróbuj ubrać jej kurteczkę na spacer. Spróbuj w zabawie rączki jej złapać i uczyć kosi-kosi lub brawo. Spróbuj za długo przytulać i całować. Spróbuj wyciągnąć ją z wanny i w ręcznik zawinąć. Spróbuj człowieku!!!! A gwarantuję, że na Twoich oczach z uśmiechniętego i słodkiego bobasa nasza córeczka zamieni się w plującego, wściekłego, wyginającego się w łuk stwora, który zaciska ze złości szczęki, nadyma do czerwoności policzki i macha na oślep rękami.

Tak kochani. Jestem świadoma, ze rośnie nam mała złośnica. Jak ona nie chce to koniec i kropka. Ostatnio gdy już nie chce jeść, skutecznie wyrzuca mi z ręki łyżeczkę z jedzeniem lub butlę (co wcześniej się nie zdarzało, bo zawsze zjadała wszystko do końca). Przebieranie pieluchy bywa naprawdę nerwowe. Szczególnie gdy muszę jej na chwilę zabrać chusteczki, które sobie wzięła.

Nie wspominając już o tym, że moje grożenie palcem i  NIE WOLNO mówione podniesionym i surowym tonem nie robi już na niej żadnego wrażenia. Z premedytacją patrzy na mnie i robi to czego jej nie pozwalam.

Coś czuję, że dzięki Mai, w przyszłości doświadczę rozmowy o zachowaniu dziecka w przedszkolu ale tym razem od tej drugiej strony :)

Ale wiecie co?? Nawet jeśli Maja będzie małą złośnicą, z zadziornym charakterkiem i rogami jak stąd na księżyc, to jest moją małą złośnicą. Która jak nikt cieszy się gdy wracam do domu, która tak słodko się w sobie kurczy i cichutko śmieje gdy robimy noski eskimoski, którą kocham nad życie !

jaki fotelik samochodowy?

Cześć czołem!

Maja wyrosła już wagowo i gabarytowo ze swojego pierwszego fotelika samochodowego z kompletu od wózka 3w1. Teraz czas na typowy siedzący duży fotelik do auta. Tym razem temat tego zakupu zostawiłam do zgłębiania tacie Mai. Mąż wyszukał fotelik firmy Recaro model young sport. Koszt to ok 700zł!! Cena mnie zabiła, ale mąż argumentuje, że to firma zajmująca się nie wózkami, zabawkami i innymi niemowlęcymi gadżetami, a właśnie typowo fotelami samochodowymi, więc będzie porządny i bezpieczny. Mimo wszystko chciałam zapytać jakie Wy macie foteliki dla swych pociech?? I na co zwracać uwagę podczas zakupu??

Dziś do „bogatego” uzębienia mojej córci, czyli do lewej dolnej jedynki, dołączyła prawa. Przebiła się w ciągu dnia.

A już jutro wpis halloweenowy!! pozdrawiam :)