make word mosaic

Gdy jakiś czas temu opublikowałam wpis sen o domu. Kilka z Was pytało jak zrobiłam to serce z naszych imion:

http://makeonewish.blog.pl/files/2014/11/DSC_3697.jpg

 

Oczywiście nie zrobiłam tego całkiem sama. Nie mam chyba tyle cierpliwości. Korzystałam ze znalezionego gdzieś w sieci programu/aplikacji. Obiecałam, że jak tylko ją odnajdę to Wam udostępnię.

Wczoraj nie mogłam spać (standard) więc szukałam. SPECJALNIE DLA WAS! Proszę:


http://www.imagechef.com/ic/pl/word_mosaic/

Aplikacja jest za darmo ale po angielsku. Myślę jednak, że każdy sobie z nią poradzi. Możliwości jest mnóstwo i w sumie ogranicza Was tylko wyobraźnia. Możecie zmieniać kształt w jaki ułożyć mają się słowa, czcionkę, kolory tła i tekstu.

Jedyny minus jest taki, że wydrukowaniu pod naszym dziełem widoczny jest napis nazwy strony. Dlatego ja moje serce wycięłam i nakleiłam na czystej kartce. Ale teraz tak myślę, że przecież można było obrazek zapisać, napis jakoś wymazać (jak ktoś umie) i dopiero wydrukować.

W każdym razie link znalazłam, udostępniam i teraz Wasza kolej na stworzenie oryginalnej ozdoby Waszego domu. Możecie umieścić imiona członków swojej rodzinki, lub ważne dla Was słowa, nazwy miast, lub daty, a może nawet krótki cytat?

Jeśli chcecie podzielcie się ze mną swoimi pomysłami i efektem końcowym. Będzie mi bardzo miło :)

PS przez tą całą torbiel zapomniałam Wam wczoraj napisać, że Majusi wyszła górna lewa jedynka! Także mamy 3 ząb. Całe mnóstwo jak na prawie roczne dziecko prawda??

świąteczny wystrój domu

Po wczorajszym świątecznym maratonie całodziennych zakupów w galerii, wieczornym pakowaniu prezentów i nocnym nawlekaniu pierników, dzisiaj „tylko” ubraliśmy choinkę i udekorowaliśmy dom.

Teraz siedzę na sofie z laptopem na kolanach. Zajadam mandarynki. Obok mnie stoi wielka, kolorowa choinka ubrana w własnoręcznie zrobione ozdoby (z paroma wyjątkami). Pięknie pachnie piernikami i suszonymi pomarańczami. Płomienie świeczek z całego salonu tańczą w rytm „All I want for Christmas is you”. Brakuje tylko śniegu za oknem i Kevina w TV :) Ale i tak jest pięknie. Bajecznie. Maja śpi. A ja mam ochotę po prostu siedzieć, patrzeć i jakoś zatrzymać czas. Tak mi ciepło na sercu. Tak bezpiecznie, błogo, spokojnie i świątecznie. Chwilo trwaj.

salon (1)salon (2)szyte ptaszki gwiazdki i serduszka (1)szyte ptaszki gwiazdki i serduszka (2)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

choinkakominek (1)komodakominek (2)stroik z świerku i lampionoknolatarenka i konikrenifer, ptaszek i lampionikiłos i swieczkapachnaca zawieszkawiklinowy wieniectablica

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Teraz tylko dzień przed wigilią wyniesiemy Mai matę z zabawkami do jej pokoju, a do salonu wstawimy i nakryjemy stoły. No i zostają jeszcze świąteczne potrawy (mi zostały przedzielone 4) A jak u Was świąteczne przygotowania??

(Wiem, że pytaliście o zmiany jakie zaszły w naszym domu przez ostatni rok. Pokój Mai już był. A dziś troszkę widać zmiany w salonie. Dzisiejsze zdjęcie nie obejmują całego salonu, i nie widać na nich wszystkich zmian i nowości; bo nie robiłam ich w tym celu. Ale jeśli ktoś chce porównać wygląd salonu niecały roku to zapraszam TU)

DIY – ozdoby choinkowe, zrób to sam

Własnoręcznie wykonane ozdoby choinkowe? Dlaczego nie. My w tym roku właśnie w takie ubierzemy naszą choinkę. Suszone pieczone i szyte. Kłamać nie będę; troszkę czasu i wysiłku mnie to kosztowało, ale satysfakcja jest ogromna. Mam nadzieję, że i efekt finalny będzie wspaniały i bezpieczny dla Mai (tak na wszelki wypadek).

1. Ozdoby pachnące – suszone, czyli te które robi się najłatwiej i najszybciej.

Do wykonania potrzebujemy:

- pomarańcze, opcjonalnie mandarynki/grejfruty

- nóż, blachę, folię, piekarnik

Kroimy pomarańcza w ok 0,5 cm plastry, układamy na folii aluminiowej na blaszce i pieczemy ok 2 godz w 100 C. Trzeba je co ok 15-30 minut przekładać by się nie wywijały. Gdy są suche, nawlekamy i gotowe.

suszone pomarańcza na choinkę

 

 

 

 

 

2. Ozdoby jadalne – pieczone, czyli pierniczki.

Potrzebujemy:

- przepis

- składniki

- miskę, foremki, blachę, piekarnik

- małego pomocnika

DSC_4706 DSC_4714

 

 

 

 

 

 

 

Po posprzątaniu ciasta i mąki z siebie, krzeseł, ścian, włosów dziecka i najogólniej mówiąc całej kuchni, układamy wykrojone pierniczki na posypaną mąką blachę i pieczemy, a po wystygnięciu dekorujemy.

DSC_4727DSC_4734

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Gdy lukier wyschnie, pierniczki nawlekamy i gotowe.

Uwaga trzeba się liczyć z istniejącym ryzykiem, że te ozdoby nie przetrwają do momentu ubierania choinki.

 

3. Ozdoby miękkie – szyte, to największa zagrycha. Przynajmniej dla mnie.

Do wykonania potrzebujemy:

- męża, który kupi maszynę

- męża, który zamówi materiały

- męża, który w Ciebie mocno wierzy

- instrukcję obsługi maszyny

- wykroje i wzory

- nici, nożyczki, szpilki, długopis, wstążki

- dużo czasu i cierpliwości

- najlepiej uśpione dziecko, by nikt nie naciskał na pedał gdy akurat układasz sobie materiał pod igłą

- sąsiadów w bezpiecznej odległości by nikt nie słyszał, jak soczyście klniesz gdy Ci nie wychodzi

Wzór układamy na materiale złożonym dwustronnie, lewymi stronami na zewnątrz. Odrysowujemy wzór. Spinamy szpilkami. Wycinamy zostawiając mały margines. Zaszywamy na maszynie zostawiając miejsce na wywinięcie na prawą stronę i wypchanie. Wypychamy, zaszywamy ręcznie. Nawlekamy i gotowe.DSC_4526

DSC_4527DSC_4529DSC_4531DSC_4535DSC_4538

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tak prezentują się  wszystkie wykonane przeze mnie tegoroczne ozdoby choinkowe. Mam nadzieję, że spełnią swoją rolę i będą ładnie wyglądać na choince, a nie na główce naszej raczkującej Mai lub w jej ustach.

DSC_4745

 

 

 

 

 

 

Mimo tego, że ozdoby są już gotowe, i najchętniej już teraz ubrałabym choinkę, ze względu na bardzo mobilną i jeszcze bardziej ciekawską Maję, zrobimy to pewnie dopiero w niedzielę. Ale na pocieszenie zaczęłam sobie świątecznie stroić dom tam gdzie mały raczek nie dosięga już teraz :)

sposób na choinkę

Moda panuje praktycznie we wszystkim. Ku mojemu przerażeniu również w sposobie ubrania choinki. Jednego roku modne są choinki białe a na nich srebro-niebieskie dodatki, innego choinki zielone z czerwono-złotymi ozdobami. Ja uważam, że choinka nie modelka, powinna przede wszystkim pasować do wnętrza i podobać się właścicielom, a nie spełniać jakieś aktualne modowe trendy.

Jedni idą w klasykę, czyli dużo, kolorowo i na bogato. Nic do siebie nie pasuje, czyli pasuje do wszystkiego. Taka choinka kojarzy mi się z amerykańskimi świątecznymi filmami i osobiście lubię ją najbardziej:

 

Inni lubią subtelny minimalizm, skromność i prostotę, co również bardzo dobrze się prezentuje i strasznie mi się podoba.

 

Jest też grupa osób, które wolą wersję blue i ten typ jakoś nie przypadł mi do gustu, choć niebieski bardzo lubię:

 

Są też choinki w wersji niechoinkowej:

no opcjonalnie można jeszcze zaszaleć i zrobić np taką:

 

Jak widać pomysłów i inspiracji w sieci jest mnóstwo. Nasza zeszłoroczna choinka wyglądała tak:

http://makeonewish.blog.pl/files/2013/12/choinka-sama.jpg

W tym roku mam zamiar pozbyć się prawie wszystkich szklanych bombek i w miarę możliwości samodzielnie wykonać ozdoby. Bezpieczne, pachnące, miękkie i jadalne :) Choinkę ubierzemy w tą lub następną niedzielę.

A jak u Was? Choinka już stoi? Jak wygląda?

pokój dziecięcy

Pokój dziecięcy, pokój niemowlęcy, pokój dziewczęcy. Zwał jak zwał. U nas po prostu pokój Mai. Dokładnie dziś mija rok od przeprowadzki. W naszym domu troszkę się zmieniło i pewnie znając mnie, zmieniać się będzie ciągle. Ale na wszystko potrzeba pomysłu, czasu i pieniążków, więc powoli i ze spokojem. Pod ostatnim wpisem „sen o domu” prosiłyście o zdjęcia. Dziś pokażę Wam zmiany jakie zaszły w pokoju naszej dziewczynki.

Tak wyglądał pokój dziecięcy rok temu KLIK. Podstawową różnicą oprócz tej, że teraz już ktoś w nim mieszka :) są meble. W tamtym roku w pokoju Mai stały 2 duże szafy, wąska szafa, regał, spore biurko i komoda. Czyli liczny zestaw starych, brązowych mebli. Zastąpiły je nowe i białe: szafa, komoda, regał i stoliczek. Pokoik stał się przez to jaśniejszy, przestronniejszy i bardziej dziecięcy. Lustro w szafie okazało się strzałem w 10! Maja lubi bawić się z dziewczynką z odbicia :) W oknie pojawiła się najzwyklejsza firanka, a na ścianach kilka zdjęć co sprawiło, że jest przytulniej i bardziej miło. Sowy ciągle na topie, ale zdecydowanie starczy, następnych już nie chcę.

Kolorowe literki, ptaszki, świetlne kule, ramki na fotografie i tiulowe pompony idealnie współgrają z barwnymi niemowlęcymi zabawkami i przełamują biel mebli i ścian. Obecny wygląd pokoju Mai zadowala mnie znacznie bardziej niż ten sprzed roku, i pewnie utrzyma się przez jakiś czas, ale ciągle nie jest to mój finalny efekt.

Od jakiegoś czasu marzyła mi się zmiana. Widziałam pokoik naszej córeczki w stylu bardzo delikatnym i romantycznym. Białe ściany i mebelki owszem, ale dodatki w jasnych pastelowych odcieniach różu, mięty i szarości. Pomponiki, dużo poduszek, girlandy, wiklinowe koszyki a w nich drewniane zabawki i pluszowe misie, w łóżeczku patchworkowa pościel, na półkach ręcznie szyte króliki, pozytywka, serduszka itd…. Czujecie ten klimat?? Ale im dłużej o takim rozwiązaniu myślę, tym bardziej utwierdzam się w tym, że to JA chciałabym taki pastelowy subtelny pokój.

Na razie więc, zostanie w takim kolorowym wydaniu, ponieważ:

Po 1 Można sobie wymarzyć piękny, jasny pokoik z delikatnymi wyszukanymi dodatkami cieszącymi oko mamy. Ale trzeba pamiętać, że ten pokój jest dla dziecka. A dziecko, przynajmniej nasza Maja lubi (stety/niestety) wyraźne mocne kolory, i dużo wszystkorobiących (grających, świecących, skaczących) zabawek, które potem swoją plastikowością i atrakcyjnym dla dziecka przepychem, nijak się mają do maminej koncepcji lekkiego jak chmurka pastelowego, romantycznego pokoju małej kobietki.

Po 2 Jakoś nie wyobrażam sobie naszej charakternej łobuziary z króliczą miną diabełka w takim delikatnym księżniczkowym pastelowym królestwie :)

Po 3 troszkę szkoda by mi było po jednym roku zrywać literki, ptaszki, (przyklejone do ściany jak Amen w pacierzu) zmieniać lampki i ramki. Niech jeszcze troszkę powiszą i nacieszą oko :)

Dlatego na razie w pokoju Mai królują kolory, najróżniejsze, w odcieniach soczystych i pastelowych. Udało mi się zostać przy wesołych barwnych dodatkach dla Mai, a gdzieniegdzie przemycić troszkę mojego stylu (np na komodzie). A kto wie, może za rok, dwa lub trzy, nasycone barwy w całości ustąpią miejsca delikatnym pastelowym szarościom, mięcie i pudrowemu różowi. Ale tylko wtedy gdy będę widzieć, że podoba się to Mai, jest praktyczne i współgra z jej charakterem.

A teraz zdjęcie pokoju Mai, grudzień 2013:

cale 2

 

 

 

 

I obecnie:

cały

 

 

 

 

 

na prawo: regał, stoliczek z krzesełkiem i biały koszyk z zabawkami

prawa.

 

 

 

 

pr pra

 

 

 

 

 

 

 

 

 

na lewo: szafa, komoda, wiklinowy kosz i łóżeczko:

lewa

 

 

 

 

DSC_4505

 

 

 

 

DSC_4513

 

 

 

 

 

 

DSC_4490

DSC_4517

 

 

 

 

 

 

 

DSC_4516

 

 

 

 

 

 

 

- meble - Ikea

- kule świetlne – Ikea

- ramki na zdjęcia i biały kosz na zabawki - pepco

- szaro-różowy drewniany kuferek na pamiątki z dzieciństwa -prezent od cioci Magdy/ Dekorka

- królik Jellycat Bunny - Fabryka Wafelków

- drewniane różowe krzesełko, drewniana bujana żyrafa, kosz okrągły z wikliny – targ staroci

- literki i ptaszki z masy solnej, pompony z tiulu – ja sama !

 

jeszcze mam w głowie kilka pomysłów, ale muszę się podszkolić w szyciu :)

sen o domu

Za parę dni minie rok. Pamiętam wszystko dokładnie. Wieczny brak czasu, kurz, hałas, nerwy, zmęczenie, niekończąca się lista rzeczy do kupienia i zrobienia, ogrzewanie dwóch domów, bieganie między budową a mieszkaniem, syzyfowe próby sprzątania. Przeprowadzka i wykończenie.. Ciężko było. I gdyby nie pomoc mojego taty, mamy, siostry i jej chłopaka oraz kilku przyjaciół, pewnie byśmy rok temu usiedli i płakali.. A presja czasu była ogromna, bo święta za pasem no i ja już w 8 miesiącu..

Czasami spotykam się ze stwierdzeniem „ale wam zazdroszczę, ze macie swój dom z ogrodem”. Wtedy nie wiem jak zareagować. Z jednej strony rozumiem, bo sama się cieszę, że mamy dom i nie tęsknie za czasami gdy mieszkaliśmy gdzie indziej. Ale z drugiej strony szkoda, że nikt nie zazdrości nam piekła budowy i kredytu ;p

Nikt nie zapyta jak sobie radzimy? Jak wygląda życie z kredytem? Nikt nam nie zazdrości setek przegadanych godzin, gdy analizowaliśmy za i przeciw wiązania się z bankiem na 25 lat. Nikt nie wie ile ten dom kosztował nas łez, kłótni, stresu. Ile siwych włosów ma przez budowę mój mąż. Nikt nie myśli o tym, że budowa zabrała nam najpiękniejsze chwile z okresu tak wyczekanej ciąży. Że kredyt czasem spędza nam sen z powiek i wisi nad nami bez przerwy. Bo kwestia zdrowia i pracy jest różna i co zrobimy wtedy??

To ja mogłabym zazdrościć innym nowych aut, a nie takich jak nasze. Oba 16.letnie i rdzewiejące. To ja mogłabym zazdrościć innym wyjazdów na wakacje. Tego, że im wypłata zostaje na koncie, a nie wędruje zaraz do banku i nie ma po niej śladu.

I czasami rzeczywiście zazdroszczę, bo też bym chciała zabrać Maję nad morze czy w góry, bezpiecznym ładnym autem. Ale czy żałuję, że wzięliśmy kredyt?? Że zaryzykowaliśmy?? Na chwilę obecną nie. I mam nadzieję, że póki zdrowie nam pozwoli i oboje będziemy mieć pracę, damy sobie jakoś radę. Mimo wielu stresów i wyrzeczeń, nie żałuję że wzięliśmy kredyt.

Dlaczego??

Po pierwsze i tak musielibyśmy gdzieś mieszkać. Nie mieliśmy możliwości i chęci by mieszkać z teściową lub moimi rodzicami. Owszem mogliśmy wynajmować gdzieś mieszkanie, ale płacić komuś kokosy za wynajem?? Woleliśmy płacić, ale za coś, co finalnie będzie nasze. Tak. Nasze. Nikt nam nic nie dał i będziemy mieć satysfakcję, że od początku do końca zapracowaliśmy na każdą grudkę tej ziemi i na każdą cegłę i dachówkę.

Po drugie, drugi raz młodzi nie będziemy, a życie i czas leci jak szalone. Musieliśmy wykorzystać fakt, że oboje jesteśmy zdrowi i mamy pracę i wziąć wszystko w swoje ręce. Ryzyko jest zawsze, ale nie my pierwsi i nie ostatni. Do odważnych świat należy. A przynajmniej dom należy.

Po trzecie, moja koleżanka, powiedziała, że żałuje, bo nie zrobiła kiedyś z mężem, tak jak my. Opowiedziała mi, że budowali się za swoje oszczędności. Trwało to ok 20 lat. Najlepsze lata swojego małżeństwa, z dwójką małych dzieci spędzili żyjąc „wiecznie nie u siebie”, kątem, w ścisku u teściów, na wszystkim oszczędzając, by wybudować dom bez kredytu. Gdy dom już powstał i mogli się wprowadzić, dzieci po chwili poszły na studia. Powiedziała mi, że teraz tego żałują. Bo równie dobrze mogli te 20 lat spłacać kredyt za dom, w którym już by sobie mieszkali, zamiast odkładać wszystko na wiecznie trwającą budowę. A przynajmniej najpiękniejsze lata dla rodziny byliby już na swoim. Dzieci miały by swoje pokoje, wspomnienia z dzieciństwa z własnego domu. A tak, ona siedziała z dziećmi na małym pokoiku u teściów, a mąż wiecznie po pracy był na budowie.

Tak naprawdę to właśnie rozmowa z tą koleżanką i jej słowa podtrzymują mnie na duchu gdy mam gorszy dzień i martwię się o finanse. Budowa była stresującym etapem. Dużo problemów, nerwów, pracy. Nie mieliśmy z mężem dla siebie czasu. To odbijało się na naszych relacjach. Nie wyobrażam sobie ciągnąć tego wiele lat.

A tak, my mamy swoje gniazdko na najpiękniejsze lata naszego małżeństwa i naszej rodziny. A Maja od pierwszych dni życia ma swój dom, swój azyl, miejsce na ziemi. To w tym domu będzie rosnąć i stąd będzie mieć wspomnienia z dzieciństwa. To tu postawi pierwsze kroki i nabije pierwszego guza. W tym domu spędzi swoje pierwsze Boże Narodzenie i zdmuchnie z tortu urodzinową świeczkę. To tutaj zostawi na meblach ślad swoich zębów, porysuje kredką ścianę i upiecze ze mną pierniki. To w te ściany wsiąknie jej płacz i śmiech. Te szyby będą pamiętać dotyk jej małych rączek. Tu, na futrynie będziemy przez lata oznaczać jej wzrost. To tutaj, schowa się do szafy na korytarzu gdy będziemy się bawić w chowanego. To w naszym ogrodzie zrobi na Wielkanoc gniazdko na prezenty od zająca i będzie się uczyć jazdy na rowerze. To tu, w swoim pokoju będzie się bawić z koleżankami, pisać pamiętnik, płakać w poduchę, słuchać za głośno muzyki, a może i skradnie buziaka jakiemuś chłopcu??

To tu, do naszego domu będzie mogła wrócić choćby z najdalszego zakątka Ziemi gdy coś pójdzie nie tak. Gdy świat pokaże pazury, koleżanka z pracy się obrazi, egzamin na studiach się nie uda, chłopak zdradzi, a ona poczuje się mała, bezbronna, samotna i słaba. Tu jest bezpiecznie. Tu może przyjść zawsze. Tu będę czekać, z otwartymi ramionami, szklanką herbaty w drżącej i pomarszczonej dłoni, ciepłym kocem i starym zniszczonym albumem pełnym naszych wspomnień, które wyleczą każdą ranę.

Mimo wielu obaw jakie są i marzeń które teraz muszą poczekać. Nie żałuję, bo:

„Trzeba stworzyć dom,
Żeby mieć do czego wracać.
Upchać miłość tam w każdy kąt.
Więc marzenia miej, bo to nie jest ciężka praca.
I kochaj, i kochaj. Zbudujesz dom.

Wybuduje dym z komina,
i rupieci pełen strych.
W kącie my, nad lampką wina,
Koty trzy, koty trzy.
Gdzieś za szafą, zadomowi się nam świerszcz.
Jak ćmy wpadną przyjaciele,
Tylko wierz, mocno wierz, mocno wierz.

Ziemię wokół zrównam z ziemią,
Głośno skrzypieć będą drzwi.
A wieczorem sen o domu,
Niech się śni, niech się śni.
Ty posadzisz, w każdym oknie złoty kwiat.
A nad nami dach i niebo.
To nasz świat, cały świat, cały świat.”

(Zakopawer, „Udomowieni”)

DSC_3670 DSC_3697DSC_3688 DSC_3682 DSC_3667

DSC_3683  DSC_3681

z całego serca dziękujemy

Dziś kolejny pozytywny wpis o dobrych ludziach, którzy:

* Bezinteresownie, pomimo życia prywatnego, zawodowego i rodzinnego; tracili swój czas i poświęcali wolny od pracy dzień by pomóc, pracować i służyć dodatkową parą rąk. Bo prawdziwych przyjaciół poznaje się w potrzebie..

Zatem dziękujemy w sprawie wykończenia domu i przeprowadzki:

- Kubie za naprawdę wiele godzin ciężkiej, profesjonalnej i wszechstronnej pracy, sprawdzone pomysły i dobre rady, za kominek, za panele, za ściany, za kafle – wielkie dzięki :*

- Werce za wielkie serce, szczere chęci, pomoc, wsparcie, ciepłe słowo i uśmiech

- Grzesiowi i Markowi za pomalowanie salonu i korytarza

- siostrze Milenie i jej Szymonowi, za pomoc na każdym kroku, niejednokrotnie poświęcony wolny czas i nieocenioną pomoc

- moim rodzicom, za wsparcie, rady, pozytywny doping, ogromną pomoc w najróżniejszych pracach i prezenty

 

*Nie chcąc nic w zamian, dzielą się tym co mają, pożyczają coś po swoich dzieciach lub specjalnie dla nas kupują coś nowego.

Zatem dziękujemy w sprawie wyprawki:

- Maćkowi i jego żonie za fotelik, zabawkę i pozytywkę z karuzelą po ich synkach

- mojej Żabuli Asi i jej mamie Kasi, za różowy porannik, piękny cieplutki królikowy kombinezon na zimę, buciki i inne

- mojej Żabuli Tusi i jej mamie Sylwii za całą masę pięknych ubranek, bucików i leżaczek bujaczek

- żonie kuzyna, Ewelinie za pożyczenie jej pięknej, wiklinowej, rodzinnej kołyski i za wanienkę

- Joannie i Natalii za chęć pożyczenia kołyski po ich pociechach (dziewczyny, 3 kołyski mi się w domu nie zmieszczą, ale jeszcze raz dziękuję za Wasze serducho!)

- Sylwii zza wody – blogowej czytelniczce za ubranko i śliniaczki

- Basi z Irlandii – blogowej czytelniczce za całą paczkę pięknych ubranek

- wszelkim przyjaciółkom i znajomym za różne ubranka i upominki

PS mam nadzieję, że o nikim nie zapomniałam

nasz domek cz 3

Na deser zostawiłam pokój, który dla mnie jest najważniejszy w całym domu. Ladies and gentlemen, oto pokój naszej córeczki Mai.

grudzień 2013


Ściana prawa. Z wąską szafą, komodą i łóżeczkiem:


Ściana lewa. Z szafą, regałem i stanowiskiem do przewijania:


Ściana na wprost. Z oknem. Kołyska docelowo będzie stać w sypialni, a jej miejsce zastąpi fotel do karmienia.

Pokój choć mały okazał się dość pojemny. Pomimo wstawienia wielu mebli, nie robi wrażenia zagraconego i wciąż jest wiele miejsca pośrodku.

Ściany są białe (jak prawie wszystkie w naszym domu) i standardowo brakuje zasłonek. Meble, jeszcze z mojego panieńskiego pokoju. Wyposażenie łóżeczka jak: pościel, ochraniacz i rożek są w odcieniach beżu, kremu i jasnego brązu. Dodatki w pokoju są kolorowe. Od standardowego różu, przez turkus, do seledynu i fioletu. Całość jest przytulna, ale nie przesłodzona. Mi osobiście bardzo się podoba. Klimat jest jeszcze bardziej wyjątkowy gdy uruchamiam karuzelę-pozytywkę i zaświecam kolorowe lampki. Nie ma wtedy żadnej siły, która mnie stamtąd wyciągnie. Mam nadzieję, że Majusi też będzie się podobać. Literki i ptaszki na ścianie z łóżeczkiem i drzewem zrobiłam sama :)

PS Jak macie jakieś pytania, uwagi- walcie śmiało :)


nasz domek cz 2

Witam wszystkich. Jak Wam mija weekend?? Ja odnotowałam znaczny spadek formy. Najchętniej tylko bym leżała lub spała. Brzuch twardy jak skała. Pachwiny bolą gdy chodzę. Ciężko mi się oddycha. Maja boleśnie wypycha stopy. Oj, już sama nie wiem czy chce dotrwać do 40 tygodnia.

Wczoraj zapowiedziałam zdjęcia z salonu i kuchni. Oto one.

SALON:

lipiec

obecnie

 

Salon ma ściany biało-szare. Meble to na razie misz-masz. Stół z euro palet, regał ze skrzynek, plus wiekowe biurko męża i stolik pod tv z ikea. Ale trudno, na razie musi tak być. Dodatki białe i lawendowe ale znajdą się też szare i czarne. Brakuje jeszcze zasłonek na drzwi od tarasu i trochę ramek ze zdjęciami. Stół z europalet i regał ze skrzynek DIY – zrobiliśmy sami. Lawendowy zestaw również.

KUCHNIA:

lipiec

obecnie

Kuchnia ściany ma białe, meble ciemne, kafelki i blat jasne. Dodatki szare i czerwone. Standardowo jeszcze brak zasłonek i jakiś obrazków.

 

Miłej niedzieli :)

 

nasz domek cz 1

Dziś wyjątkowo nie o Mai, porodzie, wyprawce i torbie do szpitala :)

Dziś 1 seria obiecanych zdj domu. Zewnętrzne i kilka ujęć z sypialni i łazienki.

(zdj po kliknięciu, otworzą się większe)

Etapy na zew:

 

SYPIALNIA:

lipiec

listopad

obecnie

Sypialnia ma białe ściany, ciemne meble, turkusowe i białe dodatki. Na ścianie i parapecie są nasze ślubne zdjęcia, na komodzie zdjęcia naszych siostrzenic. Jak widać brakuje nam jeszcze stolików nocnych i firanek.

ŁAZIENKA:

lipiec

 

obecnie

 

Łazienka jest szaro-biała, kafelki ma tylko do połowy, z wyjątkiem ściany przy zlewie i prysznicu. Dodatki granatowo-białe w klimacie morskim. Nie ma jeszcze wieszaków na ręczniki i obrazków.

PRZEDPOKÓJ:

Mini przedpokój, standardowo biały, z lawendowymi elementami (które ozdabiałam sama).

Następnym razem obiecuję salon i kuchnię.

Tymczasem za oknem wiosna, a ja mimo, że wstałam 3 godz temu, już marzę o drzemce.. Miłej soboty, pozdrawiam.