Kolejkowa Rewolucja

Sercem, duszą, blogiem, rękami i nogami podpisuje się pod każdą inicjatywą, która ma na celu pozytywnie zmieniać ludzi. Dziś przyłączam się do akcji KOLEJKOWA REWOLUCJA.

O co chodzi? O promowanie wśród ludzi kultury i empatii.

W jakiej sprawie? Przepuszczania ciężarnej kobiety w kolejce.

Dlaczego? Bo tak wypada. Bo to przejaw kultury, dobrego wychowania, zrozumienia i wsparcia dla ciężarnej.

Większość z nas dorosłych kobiet była, jest, lub kiedyś będzie w ciąży, albo osobiście zna obecne, bądź przyszłe mamy. Sama byłam ciężarną, (mam nadzieję jeszcze będę) i mam córeczkę, która być może kiedyś też będzie nosić pod sercem nowe życie. I choć my kobiety z zasady jesteśmy twarde i dzielne, należy nam się troszkę przywilejów z powodu takiego „drobiazgu” jak tworzenie i dźwiganie nowego życia.

Owszem „ciąża nie choroba, a stan błogosławiony” słyszymy niejednokrotnie. Jednak w tym „cudownym” stanie często męczą nas mdłości, wymioty, zgaga, spuchnięte stopy, bóle pleców, migreny, duszności. A nawet jeśli czujemy się dobrze, to czy nie zasługujemy w tym wyjątkowym dla nas czasie, na tak mały a jednocześnie tak miły i ważny gest jakim jest nieczekanie w długaśnej kolejce??

Gdy rok temu byłam w naszej ukochanej, wyczekanej i wymodlonej ciąży, byłam tak szczęśliwa, że na stanie w kolejkach nie zwracałam szczególnej uwagi. Jednak na potrzeby akcji przypomniałam sobie swoje kolejkowo-ciążowe historie i dziś podzielę się z Wami trzema z nich:

1) negatywna. W naszym mieście jest apteka, która ma dość konkurencyjne na tle innych ceny. Jak się można domyślać kolejki są w niej długie jak warkocz Roszpunki. Była zima. Do apteki ledwo można było wejść; tylu ludzi. Ja w 8 miesiącu ciąży. Wchodzę razem z moją mamą i mówimy grzecznie dzień dobry. Stanęłam w kolejce, moja mama na uboczu. Byłam chyba 10. lub 11. W środku duszno i tłoczno. Przede mną ludzie w średnim lub starszym wieku. Myślę sobie, nie spieszy mi się, poczekam. Ale w zaawansowanej ciąży, zimowej kurtce i w tak małym i zatłoczonym pomieszczeniu zaczęło mi się robić słabo. Stoję cierpliwie, choć po cichu liczę, że farmaceuta za sekundę poprosi mnie do kasy („kobiety ciężarne obsługiwane są poza kolejnością” głosiła mini karteczka w kiepskim stanie powieszona na ścianie). Niestety. Zaczyna się robić gorąco. Rozpinam kurtkę i spoglądam na mamę spojrzeniem mówiącym „ciekawe jak długo jeszcze”. W końcu musiałam ściągnąć kurtkę. Nadal na nikim nie zrobił wrażenia mój ciężarny brzuchol. Do duszności dołączyło kopanie córeczki w mój pęcherz. Kiepsko, myślę. Nie wytrzymam. Wyciągam portfel a w nim widzę swoją legitymację honorowego krwiodawcy. Jak nie zaawansowana ciąża, to chociaż ta legitymacja daje mi przywilej „poza kolejką”. Ale odwaga, a raczej jej brak nie pozwala mi się odezwać. Na szczęście moja mama w końcu nie wytrzymała i dość głośno zapytała farmaceutę czy kobiety w ciąży rzeczywiście są tu obsługiwane poza kolejką. Pan przeprosił, kiwnął że mam podejść i mnie obsłużył. W aptece zrobiła się ciężka atmosfera. Słyszałam nerwowe krząkania, wredne prychania i uszczypliwe komentarze. Na karku zniecierpliwione i zawistne spojrzenia starszych ludzi wypalały mi dziurę, a potem odprowadzały bezczelnie do drzwi. Nie miłe. Bardzo nie miłe.

2) pozytywna. Wchodzę do marketu. Otworzony dopiero kilka dni więc ludu jak lodu. Zabrakło wózków. Wzięłam koszyk. Zrobiłam spore zakupy. Między innymi wiadro proszku do prania. Ledwo to wszystko dźwigałam. Do kasy szłam chyba z 15 minut zatrzymując się co chwilkę na odpoczynek. Kolejka giganticus!! Ale nikt nie przepuścił, więc czekam. Przy kasie pytam ekspedientkę czy mogę część z moich zakupów u niej zostawić i za chwilę po nie wrócić. Tłumaczę, że jestem sama, zakupy są ciężkie i na jeden raz nie mogę i nie chcę ich do samochodu dźwigać. Na te słowa pani stojąca za mną w kolejce mówi: „Nie, nie, pani nic dźwigać nie będzie. Ja pani swojego męża wypożyczę i on pani do auta wszystko grzecznie zaniesie.” Zaskoczenie moje (i męża tej pani) było ogromne. Ale jak powiedziała, tak zrobił i grzecznie mi do bagażnika zakupy zaniósł. Było mi wtedy niesamowicie przyjemnie. Tak się jakoś miło na sercu robi, gdy ktoś obcy chce Ci w czymś bezinteresownie pomóc.

3) pozytywna. Lato. Upał. Nie marzyłam o niczym innym jak zamoczyć się w basenie. Ciąża w pierwszym trymestrze. Mało widoczna. Mdłości i duszności. Ale zabraliśmy siostrzenice i pojechaliśmy na termy do Uniejowa. Mamy tam daleko. A kto był ten wie, że w sezonie kolejka ciągnie się i ciągnie. Około 2-3 godziny czekania. Cienia zero. Stoi się na słońcu. Wiedziałam, że nie wytrzymam. Gdyby nie dzieciaki, pewnie byśmy zrezygnowali i wrócili do domu. Ale miny dziewczynek wyrażały jedno: ciociu plis, musimy wejść. Stanie w ciąży, z mdłościami, w upale na słońcu przez 2 godz nie wchodziło w grę. Poszłam więc na początek kolejki, do rodziny z niemowlakiem. Powiedziałam wprost. Jestem w ciąży, przyjechaliśmy z daleka, nie dam rady stać na tym skwarze a dzieciaki mi nie odpuszczą jak wrócimy do domu. Reakcja była natychmiastowa. „Oczywiście że pani może wejść przed nami. Proszę bardzo. A który to tydzień? Jak się Pani czuje?” Zaznaczam, że ciąży nie było wtedy widać. Oni po prostu ufali, że mówię prawdę i wykazali się dużą empatią. I jak tu nie wierzyć w dobrych i kulturalnych ludzi?

Ja w nich wierzę. Jednak jak wiadomo, nie wszyscy są tak chętni by ustąpić ciężarnej miejsce w autobusie lub przepuścić ją w kolejce. Dlatego wspieram kolejkową rewolucję i chcę do tego zachęcić innych.

Teraz Wasza kolej. Opowiedzcie w komentarzu swoje ciążowo-kolejkowe historie. Te znane Wam z doświadczenia, lub te których byłyście świadkami. Jeśli chcecie polubcie ten wpis na facebooku, skomentujcie i udostępnijcie link innym. Szerzmy kulturę wśród ludzi. Walczmy o prawa ciężarnych. Zmieniajmy świat dla nas i naszych córek.

Zapraszam Was również do źródła akcji czyli na stronę kolejkowej rewolucji.(lub na ich funpage na FB) Tam dowiecie się jeszcze więcej na ten temat. Do dzieła dziewczyny, no bo kto jak nie my???

dolacz

19 Komentarze

  1. To może ja się podzielę moimi doświadczeniami, jestem w 21 tygodniu ciąży i moja ciąża jest już mocno widoczna.
    1) APTEKA. Sytuacja podobna do Twojej, kolejka zawijała się kilkukrotnie. Weszła z przerażeniem, mimo dobrego samopoczucia, zaduch jaki panował był nie do wytrzymania, synek w brzuchu kopał niemiłosiernie. Ludzie jak rozpięłam kurtkę i wyłonił się mój brzuch nagle wbili wzrok z ziemię lub w sufit i odwrócili się napięcie. Przeczekałam 3 osoby, aż w końcu powiedziałam bardzo donośnym głosem do mężczyzny przede mną, żeby mi zajął miejsce, że stoję za nim, tylko jestem w ciąży, więc sobie usiądę. Uratowało mnie krzesło. Zlitowała się bardzo miła kobieta, która miała podejść właśnie do okienka i powiedziała, że Panie w ciąży nie czekają w kolejkach i ona mnie wpuszcza. Ludzie obruszyli się ale przemilczeli sprawę. Podziękowałam serdecznie kobiecie i szybciutko kupiłam jeden jedyny syrop za którym czekałabym godzinę.

    2) Ośrodek Zdrowia i Laboratorium. Tu mam bardzo pozytywne doświadczenia. Ludzie w mojej wsi od razu jak wchodzę do Przychodni, a jest to mała wieś, więc nie za dużo tu ciężarnych (hmm właściwie nie znam żadnej), to mówią Pani w ciąży Pani nie czeka tylko wchodzi pierwsza. Pielęgniarki i lekarze również tego bardzo pilnują i jak wołają z gabinetu to słychać „Proszę bardzo Pani w ciąży” to strasznie miłe

    3) Hipermarkety. Tutaj panuje prawo dżungli i nie ma w ogóle opcji żeby być obsłużonym poza kolejką, ludzie czasem mówią, skoro miała tyle sił żeby wyjść na zakupy to postać też może, no i nie przekonasz, że kto inny miałby je zrobić skoro mąż do późna w pracy. Nawet kasy z pierwszeństwem nie są rozwiązaniem, ponieważ ja nie lubię dochodzić swoich praw, a ludzie i kasjerzy udają że mnie nie widzą…

    • dziękuję za Twoje historie. Ja też pochodze z małej miejscowości niestety u nas na wsi w sklepie spożywczym przez 9 miesięcy nikt nie przepuscil mnie w kolejce.

  2. Miałam podobną przygodę w aptece. Byłam chyba w 8. miesiącu ciąży, jak wiadomo brzuch ma się wtedy całkiem pokaźny :) Weszłam do środka, a tam mega kolejka, no ale pokornie stanęłam na samym końcu. Po chwili przyszedł do mnie ochroniarz i powiedział żebym poszła na początek kolejki bo ciężarne mają taki przywilej. Odpowiedziałam, że nie muszę, że mogę poczekać. Na co pan miłym gestem zaprowadził mnie na początek kolejki. Gdy zwolniła się kasa, pani która stała jako pierwsza wystartowała biegiem. Miała na oko 60 lat. Ochroniarz poprosił ją aby zwolniła mi miejsce, na co kobieta odwróciła się w moją stronę, zesztyletowała mnie wzrokiem patrząc sie na mój brzuch i stwierdziła, ze ona też była w ciąży i takie tam rzeczy, no ale ‚niech mi będzie’. Szybko kupiłam co potrzebne, słyszałam jeszcze jak pozostali ludzie w kolejce ganią tę kobietę. Mimo wszystko zaliczam tę sytuację do nieprzyjemnych.
    Nadmienię, że kilka razy zostałam przepuszczona przez MĘŻCZYZN w kolejkach sklepowych gdy stałam z maleństwem w chuście, przez kobiety raczej nie bardzo.

    • no właśnie, Twój przykład jako kolejny pokazuje, że to panowie wykazują wiecej empatii i kultury niż kobiety, które teoretycznie powinny nas bardziej rozumieć. Dziękuję Olu za Twoją historię.

  3. 1. Meeega kolejka w supermarkecie. Ja 3 dni przed terminem porodu. Otwierają drugą kasę, klienci biegną żeby być pierwszymi, ja idę pomału bo wiem że i tak nie mam szans. Nagle starszy Pan stojący na końcu już nowo utworzonej kolejki mówi „ta Pani w ciąży będzie pierwsza” :) jak miło :)
    DALSZA CZĘŚĆ HISTORII Zagaduje mnie ekspedientka, mówi że brzuch wygląda na chłopca, potwierdzam :) Pyta kiedy termin, mówię za 3 dni, a ona, że chłopcy lubią się rodzić po terminie. Jestem przerażona, bo szczerze miałam już dość – upały. 2 godz później odchodzą mi wody :) Syn przychodzi na świat w nocy 13 września :)
    2) IKEA, ludzi mnóstwo, staję przy kasie uprzywilejowanej i podchodzę do kasjerki „upomnieć się” (tak jest napisane na tabliczce). Brzuch wielki, nie da się nie zauważyć, lato. Pani kiwa głową po czym kompletnie mnie ignoruje i dalej kasuje. Odczekuje swoją kolejkę i nie mam odwagi jej czegoś powiedzieć. A przecież celowo wybrałam kasę uprzywilejowaną. Niesmak pozostał.

    Ogólnie nie wykorzystywałam swojego stanu, grzecznie czekałam na swoją kolej, zazwyczaj niedługo. Nie licząc zdarzenia z miłym starszym panem może 2-3 razy ktoś mnie przepuścił mówiąc „proszę stanąć przede mną”.
    Przypomniała mi się jeszcze jedna sytuacja w przychodni. Przeziębiłam się będąc w ok. 5 mies ciąży. Lecę szybko do przychodni, jestem przerażona, bo 1szą ciążę poroniłam (długa historia, ale podejrzewam, że przez anginę). Recepcjonistka mówi, że nie ma miejsc, jest dużo ludzi. Mówię, że jestem w ciąży (jakby nie widziała), że bardzo źle się czuję, myślałam że to znowu angina. Niestety Pani nie reaguje, dalej mówi, że nie ma miejsc. Myślę sobie, co za wstrętne babsko, sama pracuję w służbie zdrowia i jestem załamana podejściem do pacjenta.

  4. wiadomo ciąża nie trwa chwilę ja przypadków miałam wiele ale dwa utkwiły mi w głowie pierwszy w markecie stanęłam przy kasie i nagle donośny głos pani w ciąży zapraszam do przodu osłupiałam a wszystkie oczy na mnie była to kasa pierwszeństwa dla kobiet w ciąży nie zwróciłam na to uwagi stając przy tej kasie ekspedientka bardzo tego pilnowała ludzie zabili mnie kilka razy wzrokiem było mi głupio więcej nie stawałam następnym do kasy nr. 1
    a druga sytuacja u lekarza kardiologa tłum ludzi zero miejsc siedzących czekania z 5 godzin bo na nfz masakra, jeden pan ustąpił mi miejsca chyba po dwóch godzinach stania, po czym jak pielęgniarka wyszła prosząc następną osobę już byłam na tyle wściekła że podeszłam i zapytałam czy długo mam jeszcze czekać przyjęli mnie za następne pół godziny dodam że moja ciąża była zagrożona o czym poinformowałam pielęgniarkę ale nawet służba zdrowia nic sobie z tego nie robi nie wspomnę ile czekania poświęcamy w comiesięcznych kolejkach na pobranie krwi ja co dwa tyg robiłam wyniki i nigdy mnie nikt nie przepuścił. podpisuję się pod twoim wpisem :)

  5. Apteka, supermarket (milon razy ), Piotr i Pawel, Ikea – nikt mi nie ustapil ani razu.. w Piotrze maja tabliczke odnosnie kobiet w ciazy i z dziecmi ale niestety nie obowiazuje. Buziaki :)

    • edit żyjesz :) jak maluch? moja zaczęła raczkować i wstawać no i chyba muszę rozebrać choinkę bo już kilka razy by ją przewróciła kable i światełka to zabawka nr. 1

  6. A ja napiszę sytuację z wczoraj. Ewidentnie wszystkim nastrój świąteczno-noworoczny opadł i „hieny sklepowe” są bezczelne jak nigdy.

    Wczoraj byliśmy z mężem i córką w hipermarkecie zrobić pokaźne zakupy spożywcze, bo jutro córka ma roczek. Do wszystkich kas tłumy, ba nawet do tej zarezerwowanej dla niepełnosprawnych, kobiet w ciąży i z małymi dziećmi. Stoją tam tłumnie emeryci z dwoma, pięcioma przedmiotami, bo nie chce stać się normalnej w kolejce. Stajemy na jej końcu. Pytam męża czy mam ich zapytać o przepuszczenie mnie w kolejce, w końcu z małym dzieckiem, ja w ciąży (22t.c.) a dodatkowo mąż ze złamanym palcem w prawej ręce – mąż stwierdził, że poczekamy, bo jeszcze któryś emeryt mi swoją siatką pomarańczy przyłoży.
    Przed nami z 10 osób, nikt nie reaguje na nas, kasjer też „niewidzi”. Grzecznie czekamy. Za nami ustawiają się kolejni emeryci lat 40+. Kiedy jest nasza kolej, mąż zaczyna wykładać zakupy na taśmę dziadek za mną pyta czy go przepuszczę, bo on ma dwa mleka a my pełen wózek. Ciśnienie mi rośnie, myślę swoje, przez zaciśnięte zęby proszę męża żeby puścił staruszka (lat ok 60!). Ledwo zamknęłam usta kobieta pyta „a czy ja tez mogę, też mam tylko 2 rzeczy?” Jasny gwint – „proszę” – odpowiadam.
    Po odejściu od kasy mężowi powiedziałam, że gdyby jeszcze jedna osoba spróbowałaby się odezwać, to zrobiłabym awanturę.

    I akurat w tej sytuacji nie chodziło o to że źle się czułam, bo zarówno w pierwszej ciąży jak i teraz nie mam żadnych, dosłownie żadnych dolegliwości i nie korzystam ze swojego przywileju. Ale sytuacja z wczoraj doprowadziła mnie do szału. Może dlatego, że też od kilku dni mam gorsze dni i nie mam na nic siły i ochoty.

    • W sklepie w którym dość często robię zakupy, też jest kasa pierwszeństwa. Mimo wszystko ustawiając się do niej stawałam na końcu kolejki, do czasu kiedy mnie nie wyprzedziła rodzinka z kobietą w ciąży, która poszła prosto do kasy skorzystać ze swego przywileju. Nie myślałam długo i też za nimi się zamontowałam :) Od tamtej pory, kiedy robię zakupy z dzieckiem (4,5 miesiąca) od razu idę prosto do kasy i ustawiam się przy taśmie :) Nie słyszałam żadnych negatywnych komentarzy, ale uszy zawsze mam czerwone :)

    • Po pierwsze nie widziałam ze jesteś w ciazy dlatego przyjmij moje ogromne i szczere gratulacje. Czyli tak jak evita z mężem wy tez poszliscie za ciosem i pierwszy maluch roczek a drugi jyz w drodze. Wspaniale. Po drugie sto lat dla corci z ojszji 1 urodzin. Nas roczek czeka w ost sobote stycznia. No i po 3 opisana przez cuebie sytuacja jest bardzo czesta. Niestety spotykam sie tez z tym ze kasa pierwszenstwa choc jest to czesto nieczynna

  7. To ja też wtrącę swoje trzy grosze.

    1. Bardzo pozytywnie! Bardzo dużo korzystam z komunikacji miejskiej w Krakowie. Z racji tego, że mieszkam dość daleko od centrum to codziennie dojeżdżałam do pracy z dwoma przesiadkami, ale też prawie każda rzecz, którą muszę załatwić łączy się z wycieczką autobusem lub tramwajem. Odkąd mój brzuch nie pozostawiał wątpliwości co do mojego stanu, to bardzo rzadko zdarzało mi się stać. Naprawdę regułą było, że nawet w zatłoczonym autobusie zaraz po moim wejściu ktoś zrywał się z miejsca, żeby mi ustąpić. Przy czym częściej ustępowały mi jednak panie. Do tej pory jestem pod wrażeniem i chwalę przed wszystkimi Krakowian!

    2. Negatywnie. O ile w autobusach mi ustępowano miejsca, to w sklepach prawie nigdy mnie nie przypuszczano w kolejkach. Nie pamiętam też, żeby sprzedawcy/ekspedientki mnie wywoływały z kolejki. Dosłownie raz mnie przepuszczono w banku i może ze dwa razy w sklepie… Raczej nie korzystałam z kas pierwszeństwa.

    3. Negatywnie. Wszystkie badania w ciąży robiłam w komercyjnym laboratorium. W siedzibie, która była najbliżej mojego domu prawie zawsze była długa kolejka, głównie składająca się ze starszych osób. Nie było tam informacji o poerwszeństwie dla ciężarnych, ale było dużo krzeseł, więc zawsze grzecznie czekałam na swoją kolej nie oczekując przywilejów. Mimo to raz nie obeszło się bez awantury. Było to podczas badań na obciążenie glukozą, jak dobrze wiecie najpierw pobiera się tam krew na czczo a potem godzinę i dwie po wypiciu glukozy. Zatem przyszłam rano do laboratorium, odczekałam godzinę w kolejce, bo wypiciu glukozy czytałam sobie książkę na korytarzu. Gdy minęła godzina, zgodnie z instrukcją weszłam do gabinetu na drugie pobranie krwi. Po wyjściu zostałam zaatakowana przez starszą panią, która stwierdziła, że powinnam odczekać swoje w kolejce, jak wszyscy… No zatkało mnie wtedy:-/ Nie dotarło do niej moje tłumaczenie, jak wygląda badanie i że już dwie godziny siedzę w kolejce. Odpowiedziała tylko: „wszyscy tutaj jesteśmy chorzy”…. Juz nawet nie chciało mi się udowadniać, że w ciąży jestem (faktycznie mały brzuch miałam…)

    • super brawa dla Krakowian. Jednak stanie w tłumie autobusowym z brzuchem jest niebezpieczne wiec wspaniale ze ustepowali Ci miejsca :) odnosie laboratorium nawet nie komentuje. u nas to samo. koejka tam jest zawsze

  8. nie wiem, czy ja się nie spotkałam z takimi sytuacjami jak ty piszesz czy po prostu już o nich zapomniałam, fakt ze czułam się w ciązy bardzo dobrze, a niegodności, które miałam jakoś znosiłam lepiej gorzej.
    wiec u mnie tylko pozytywnie:
    1) do 30 tygodnia ciąży pracowałam i jezdziłam komunikacja miejska z dwoma przesiadkami z reguły znajdowalo się miejsce siedzące, a czasem nawet mnie sadzano bo pani w ciązy nie powinna stać, autobus może nagle sachamować szarpnąć, może „coś” albo „ktoś” nagle wyskoczyć na jezdnie.
    2) apteka tak jak piszecie te z tańszymi lekami maja to do siebie ze są długaśne kolejki, wchodzę jest kilka pan farmaceutek kilka kolejek, podchodzę do jednej z nich i proszę o zajecie kolejki a sama ide usąść rozpiąć kurtke i poczekać odpocząć trochę się zmeczylam tym spacerem( 9 m-c ciązy) nagle robi się raban, jakiś pan wzywa kierownika apteki ze tak nie może być żeby tu ciezarna siedziała w tych zarazkach ze czemu mnie nie obsuguja i w ogole to wode żeby mi podac bo jakas blada jestem (zawsze bylam jestem i będę blada). później ow pan jeszcze uparl się odprowadzil mnie na przystanek autobusowy bo taksowke wybilam mu z glowy :)
    3) przychodnia komercyjne badania laboratoryjne z reguly ktoś z rejestracji podchodzil ze mna do gabinetu i mowil zebym została przepuszczona bo jestem w ciąży i jest taka polityka firmy, to było na początku jak jeszcze nie było zbytnio widać ciąży, a później to już prosiłam ze sama sobie poradzę jak się gorzej czułam to korzystałam z tego przywileju a jak nie to spokojnie czekałam sobie na swoja kolej czytając ksiazke.
    4) marketów nie znosze (M robi zakupy z kartki) ale raz mi się zdazylo pojechać chodzimy po sklepie wybieramy dorobne zakupy, zaczęłam gorzej się czuć mowie do M ze może podejdziemy do kasy z 10 artykułami bo się zle czuje, liczymy rzeczy w koszyku jest 12 ( w tym po dwa masła, jogurty) M mowi ze nie da rady licza na sztuki nie na rodzaje wiec mowie żeby stana spokojnie w kolejce a ja wyjde ze sklepu i usiade bo na srodku w pasarzu sa lawki, nie wiem skad i jak długo naszej rozmowie przysluchiwal się pracownik sklepu ten zbierający koszyki, podszedł do nas i mowi ze zaprowadzi nas do kasy dla kobiet w ciąży i tam będziemy obsłużeni od razu bez czekania.
    za to teraz jezdząc komunikacja miejska z wózkiem i z dzieckiem już jest różne, czasem ktoś pomoze znieść wózek po schodach jak winda nie jeździ nad kładka, czasem ktoś pomoże wnieść wózek do autobusu czy wynieść go. kierowcy autobusow tez są rózni jedni zatrzymują się przy krawężniku i obnizaja autobus zeby swobodnie można wysiąść inni za to zatrzymują się „kilometr” od krawężnika i kola się blokują miedzy autobusem a chodnikiem. jedno co zauwazylam na pomoc w takich sytuacjach mogę liczyć głownie od pań w wieku mojej mamy (tlumacze je tym ze maja córki w moim wieku wiec wiedza co i jak) oraz panowie w wieku mojego M (tłumaczenie ze maja zony, partnerki, siostry wiec wiedza co nie co). nie pomogła mi nigdy dziewczyna w wieku 20-27 lat mimo iż mieszkam kolo dwóch uczelni wyższych i dwóch akademikow wiec dziewczyn w tym wieku jezdzacych komunikacja miejska jest na naprawdę dużo. cóż za pare lat same będą w ciąży i będą miały male dzieci to przekonają się jak to jest.
    podsumowując chyba od kultury wychowania i empatii ludzi zależy pomoc i zauważenie drugiej osoby a także tego ze moze czuć się gorzej ode mnie.

  9. Muszę szczerze przyznać, że podczas ciąży (a widoczna była już od 3 miesiąca) przepuszczono mnie w kolejce tylko 2 razy PRZEZ KOBIETY. Pierwszym razem w TESCO przy kasie nr 1, która jak nie wiele osób wie ma za zadanie poza kolejką obsługiwać Kobiety w ciąży i z malutkimi dziećmi. Bogu dziękuję za tą kobiecinę która tam siedziała – upał był, maj, lało się ze mnie. Druga sytuacja tuż przed porodem – 3 dni. Przepuszczono mnie w kolejce do toalety podczas imprezy rodzinnej – TAK – TAKIE TO SĄ DOŚWIADCZENIA CIĘŻARNEJ MAMY. Czy nie powinnam tutaj chwalić podejścia innych ludzi, a nie wyliczać dwa biedne przypadki?
    Myślę, że musimy nad sobą popracować

  10. Mój brzucho w 4 miesiącu jest całkiem pokaźny, jak narazie jestem bardzo, bardzo szczupła, tym bardziej po brzuchu doskonale widać ciążę. A i nie tylko po nim ale też po postawie i sposobie chodzenia czy zgarbieniu w tył no po prostu ciażę widać. Jak na razie miałam dwie nieprzyjemne sytuacje w temacie niezwalniania miejsc w kolejce. Obie w krakowskiej przychodni.
    1) W tej przychodni byłam po raz drugi w życiu i trafiłam do złego okienka (nieistotne). Przede mną dwóch panów. Oboje koło 40stki. Zerknęli, a następnie czym prędzej odwrócili się i udawali, że mnie nie widzą :) jeden zdawało mi się zerkał co chwila na moją teczkę z narysowaną kobitką z wielkim brzuszkiem w ciąży w której trzymam dokumenty, nie wiem po co ale ok., miejsca nie zwolnił i tak. Po 5 minutach przyczłapała starsza pani. Spojrzała, po czym ostentacyjnie stanęła w kolejce przede mną.. Szok. No ale nic, stałam za nią, z natury jestem osobą bardzo nerwową, a kiedy zaczynam kłótnie niestety lecą nieprzyjemne epitety, bardzo chciałam tego uniknąć. No i widząc że babcia człapie czym prędzej do okienka gdy tylko zwolniło się miejsce, ciśnienie skoczyło mi maksymalnie i z chęcią uniknięcia wielkiej awantury oddaliłam się trzy kroki w tył. Tutaj uratował mnie mój Mąż :) który momentalnie dzielnie wszedł przed staruszkę i powiedział, że obowiązuje tu jakaś kolejka. Starsza pani nic się nie odezwała.
    2) Ta sama przychodnia. Kolejka do okienka kręta. Nie wpuścił mnie nikt, żadna nowość:) Stwierdziłam, że upominać się nie będę. No więc stoję i stoję. Po jakimś czasie za mną stanęła tym razem inna niż wcześniej ale znów starsza pani, a jeszcze za nią inna kobitka z brzuchem. Widząc ją, staruszka momentalnie zaczęła ją nagabywać „PANI nie musi stać w kolejce! Widzi pani naklejkę? CHOCIAŻ ja panią przepuszczę!” Mówiła to centralnie takim tonem, jakbym jeszcze ja miała tej innej kobiecinie w ciąży zwolnić kolejkę. Bo? Moja ciąża jest gorsza czy jak? Tragiczne uczucie… Tutaj zaczęło mi się wydawać, że jako młoda mama jestem oczywiście gorzej traktowana niż mama ciut starsza. No szkoda, ale trudno widocznie tak ma być :) Szkoda że mało osób porusza ten właśnie problem, że o ile starsza kobieta w ciąży może czasem(choć też rzadko niestety) liczyć na uprzejmości, o tyle młodziutka mama może się z nimi pożegnać, a raczej przywitać ze spojrzeniami typu „czy to jakaś patologia?” :) No cóż, widocznie 21 lat to wiek za młody na ciążę według ludu :)
    Jakoś trzeba ciążę przeżyć, nie liczę na ustępowanie miejsca w kolejce  Raczej mnie to nie czeka :) Mimo wszystko pozdrawiam wszystkie inne mamy i ciężarne :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.