4 lata temu..

 

4 lata temu 20 maja była środa. Było bardzo upalnie, gorąco i duszno. Oni byli już ze sobą 2 i pół roku. Zawsze starali się jakoś uczcić pół rocznice bycia razem. Nie świętowali aż tak bardzo wyjątkowo jak pełne rocznice, ale spędzali ten czas troszkę inaczej niż każdy zwykły dzień..

Ona mniej więcej 2 miesiące wcześniej pokazała mu pierścionek, który zauważyła i od razu się w nim zakochała. Pierścionek złoty, ale bardzo delikatny i skromny. Cieniutka obrączka z małym kwiatkiem. Piękny! O takim śniła. Pierścionka na drugi dzień u jubilera już nie było. Ona po cichu marzyła, że to On go kupił.. Jednak tygodnie mijały a pierścionka ani widu ani słychu…

Aż do czasu… Na dzień przed ich 2,5 rocznicą bycia razem, On zaprosił do restauracji na kolację. Restauracja renomowana, ekskluzywna, najdroższa w mieście. Do dziś nie mam pojęcia dlaczego, ale Ona odpowiedziała, że sama chce zrobić kolację i zaprasza do siebie, jak zawsze.

Zrobiła pyszne ich ulubione sałatki, nakryła do stołu, zapaliła świece, zaciemniła pokój by było chłodniej i włączyła muzykę. Gdy przyszedł, od razu wiedziała, że coś się święci! Elegancki ubiór, wino, bukiet białych (jej ukochanych) róż. Zdziwiona (choć nie do końca zaskoczona) podziękowała i poszła włożyć kwiaty do wazonu. Gdy wróciła do pokoju, On stał na środku, lekko zdenerwowany i przy dźwiękach Norah Jones, w piękne upalne popołudnie, wyznał jej miłość i poprosił by została jego żoną. Zgodziła się natychmiast. Przytuleni stali dłuższą chwilę. On się trochę stresował, choć doskonale wiedział, że Ona marzy o zaręczynach. To było słodkie i ją urzekło.

Łzy wzruszenia spłynęły jej po policzkach, a ręce trzęsły się im obu, gdy wkładał jej pierścionek na palec. Gdy jedli kolację Ona bez przerwy patrzyła na swą dłoń i nie umiała powstrzymać uśmiechu. Potem było wiele innych przyjemnych rzeczy… min spacer. :) Tak to był piękny dzień. Dla innych zwykła środa, a dla nich wyjątkowy i wspaniały początek wspólnej drogi.

Wtedy mieszkali osobno. Ona miała niecałe 22 lata i lada moment miała podejść do obrony pracy licencjackiej. Nie mieli nic prócz marzeń. Dziś są po ślubie prawie 3 lata. Ona skończyła studia, ma pracę. Wybudowali dom i pragną powiększyć rodzinę. I choć nie żyją jak w bajce, tworzą własną wspólną historię i są razem szczęśliwi.. Tak po prostu.

 

 

6 Komentarze

  1. Rany Aga! proponuję , żebyś kiedyś napisała jakąś książkę, masz takie lekkie pióro.. piszesz z takimi emocjami, że człowiek nie może się oderwać od Twojego bloga:) pozdrawiam autorkę :)

  2. Popłakałam się ze wzruszenia. Napisanie książki to świetny pomysł!!! Powodzenia na kolejne 2,3,5,10,50 i 1000 lat :) Pozdrawiam

  3. a żebyś wiedziała EDITH…Aga jest wspaniałą osobą i świetną kumpelką …choć znamy sie krótko można z nią gadać godzinami…. życze wszystkim ludziom takich znajomych!!!!!!!!
    :) :*

  4. A my zreczylismy sie w malej knajpce w Krakowie, czyli wg. mnie najbardziej romantycznym miescie w Polsce. Tam skonczylismy studia, tam zamieszkalismy w naszym pierwszym wlasnym mieszkanku, tam urodzil sie nam pierwszy potomek. Los sprawil, ze wyladowalismy w Irlandii, ale serduchem zawsze jestem nad Wisla. A w tym roku, w sierpniu minie 14 lat od naszego slubu. Agus, zycze Wam kolejnych pieknych rocznic i spelnienia marzen- zwlaszcza jednego. Pozdrawiam cieplutko.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.