jak uratować związek?

Ten wpis weźmie udział w konkursie pod hasłem „Jak uratować związek” organizowanym przez Blog.pl i Wydawnictwo Znak. A że jestem na L4 i czasu mam aż za dużo, a śnieg uszkodził antenę i nie mam tv, i można wygrać książki, (a kto mnie czyta i zna wie, że książki kocham) a przy tym podzielić się doświadczeniem i dać kilka dobrych rad?? Czemu nie spróbować?

Nie planowałam o tym pisać. Dlaczego?? Bo nie uważam się za partnerkę czy żonę idealną, by komuś radzić w tym temacie… Jak uratować związek?? Nie wiem dokładnie. Mi się jednego uratować nie udało. Ale z kolei w tym drugim (i obecnym) radzę sobie całkiem dobrze, choć „strategii” (jeśli w miłości w ogóle można o czymś na kształt strategii mówić) nie zmieniłam.

Moje rady?? Najważniejsze i podstawowe: traktuj drugą osobę tak, jak samemu chciałabyś/chciałbyś być traktowanym. Proste?? Myślę, że tak. Jeśli bierzesz- dawaj coś z siebie. Jeśli oczekujesz wyrazów miłości- to sam/a ją okazuj. Jeśli chcesz zaufania- nie zdradzaj. Jeśli chcesz szacunku- to na niego zasłuż. Jeśli chcesz zgody- naucz się wybaczać. Jeśli chcesz akceptacji- nie zmieniaj na siłę drugiej osoby. Jeśli chcesz zrozumienia- rozmawiaj o problemach. Jeśli potrzebujesz pomocy- to o nią poproś. Jeśli chcesz być wysłuchany- sam naucz się słuchać.

Czasami jednak to nie wystarcza. Dlaczego?? Bo te rady dotyczą tylko sfery psychicznej i ogólnego dogadywania się z drugim człowiekiem. Można je równie dobrze zastosować w relacjach z rodziną czy przyjaciółmi. Jeśli chodzi o związek między kobietą a mężczyzna (lub kobietą a kobietą lub mężczyzną a mężczyzną – jestem tolerancyjna i rozumiem każdy rodzaj związków partnerskich) oprócz oczywistej przyjaźni jaka powinna łączyć dwoje kochających się ludzi, dochodzi jeszcze tzw chemia.

Każdy wie, że udany związek musi współgrać na różnych frontach. Bo oprócz więzi emocjonalnej jest też pociąg fizyczny, tak bardzo silny w pierwszych etapach związku. Zabawa w kotka i myszkę. Randki, komplementy, słodkie sms, niespodzianki, kokietowanie, flirtowanie. Motylki, ciarki, gęsia skórka, przyspieszone bicie serca, suchość w ustach, wieczny uśmiech i milion sms na dzień. Gdy jego spojrzenie sprawia, że nogi masz jak zrobione z żelków, dotyk dłoni wywołuje podwójne salto żołądka, a zapach jego szyi przyprawia cię o zawrót głowy. Niech żałuje każdy, kto nie wie co znaczą te uczucia. Nie ma chyba nic cudowniejszego niż te pierwsze tygodnie, miesiące, lata w związku.

Jednak cały problem i trudność jest w tym, że etap zdobywania nie trwa wiecznie. Polowanie w końcu się kończy. Jesteście już razem. Emocje, towarzyszące pierwszemu etapowi miłości: pożądanie i namiętność z czasem też opadają i zmniejszają swoją intensywność. Poznajesz swojego partnera, przyzwyczajasz się do jego dotyku, zapachu. Motylki w brzuchu diabli biorą. Ale czy to oznacza, że już się nie kochacie? Nie.

Trzeba sobie tylko zdawać sprawę, że miłość w związku przechodzi przez różne etapy. Nie uniknie się tego. Tak już jest, że na początku zakochani ludzie, nawet starsi zachowują się jak nastolatki. Wariują na swoim punkcie i tracą poczucie rzeczywistości. I to jest piękne. Ale potem związek przechodzi do następnego etapu i inne rzeczy stają się bardziej ważne. Zaufanie, bezpieczeństwo, poczucie akceptacji i stabilizacji. Zwyczajna, prosta i słodka codzienna miłość. Gdy flirt i kokieteria robią miejsce na wspólne plany i marzenia. Gdy czas biegania na randki zamienił się na wspólne spacery z psem i wieczory z książką pod kocem. Gdy już nie oczekujesz kwiatów bez okazji, a ciepłej herbaty z cytryną i całusa w czoło gdy leżysz w łóżku z grypą.

A czy to źle?? Nie. Należy tylko pamiętać, że kolejny etap związku nie zwalnia nas ze starań. Jak mówił Karel Konrad czeski pisarz „Lenistwo w miłości jest niewybaczalną zbrodnią„. Zgadzam się. O miłość trzeba dbać, a nie spocząć na laurach i wierzyć, że tak już będzie zawsze. Trzeba ciągle, nawet 100 lat po ślubie umieć pokazać, że nam zależy. Bo choć polowanie dawno skończone, nigdy nie można zapomnieć, że zwierzyna zawsze może uciec. A kiedy ucieknie?? Gdy jest nudno i smutno. Polecam od czasu do czasu zrobienie czegoś niespodziewanego, odświeżającego. Czegoś co przypomni tej drugiej osobie jak jest dla nas ważna. Jak bardzo doceniamy jej obecność. Jak ją kochamy i potrzebujemy. Wystarczą drobiazgi by obudzić dawne wspomnienia i podkręcić emocje. Nie będę Wam pisać rad w stylu: kup seksowną bieliznę, zrób pyszną kolację itd. (choć i te rzeczy się sprawdzają) Myślę, że każdemu komu naprawdę zależy na związku, przyjdzie do głowy jakiś pomysł by odświeżyć dawne iskierki. Bo warto.

Pokaż swojej żonie, że świata poza nią nie widzisz, że jest najważniejsza w Twoim życiu. Przypomnij mężowi, że dla Ciebie jest niezastąpiony i wyjątkowy. Czy to tak wiele kosztuje?? Nie sądzę. Upiecz ulubione ciasto swojego faceta, kup ukochanej jej ulubione kwiaty- bez okazji!! Idźcie do kina w środku tygodnia i całujcie się w ostatnim rzędzie jak zakochane nastolatki, porzucajcie się śniegiem i ulepcie bałwana przy odśnieżaniu podwórka jak beztroskie dzieci. Napisz z pracy sms „myślę o tobie kochany”, lub zostaw karteczkę na lustrze w łazience „miłego dnia skarbie”. Trochę wyobraźni, chęci i spontaniczności a można każdy szary dzień uczynić szczęśliwym.

Oprócz dbania o związek i okazywania miłości równie ważne jest by każdy w tej relacji, dbał o siebie i swoje przyjemności i miał w życiu coś oprócz tego związku. Czas dla siebie: na swoje hobby, zainteresowania, pewną formę niezależności, własnych przyjaciół. A to wszystko po to by się nie kisić, wzajemnie nie osaczać, nie zatracać tylko i wyłącznie w miłości. Mieć trochę swojej przestrzeni, dać odetchnąć drugiej osobie i pozwolić za sobą zatęsknić. Lubić siebie i spełniać się nie tylko w miłości. To zapobiega nudzie i przeświadczeniu, że jak ten związek się skończy – nic mi nie zostanie.

Jak uratować związek?? Wiecznie się starać?? Być jednocześnie przyjaciółką i kochanką?? Kiedyś tak myślałam. Teraz już nie wiem. W moim pierwszym związku zostałam zdradzona. Gdy piszę pierwszy związek nie mam na myśli parotygodniowego „chodzenia” z chłopakiem, tylko 3 letnią licealną miłość. Moją pierwszą miłość. Miłość zakończona zdradą. Gdy pytałam dlaczego, usłyszałam, że byłam za dobra. Czy można być za dobrym?? Widać można. Pomagałam w nauce. Przeżywałam jego problemy jak swoje. Inwestowałam swój czas. Planowaliśmy wspólną przyszłość. Oddałam się tamtej miłości cała. Włożyłam w tamten związek wszystko co miałam. Całą swoją nastoletnią niewinną osobę. Duszę i ciało. Jak się okazało, za wiele z siebie dawałam. Za bardzo chciałam. Za bardzo kochałam. Chociaż umiał to potem szczerze przyznać. Przedobrzyłam. On czuł się tak spokojny i kochany w tym związku, tak był mnie pewny, że zdradził.

Czy wierzyłam, że nastoletnia miłość będzie tą pierwszą i ostatnią?? Wierzyłam. A nawet jeśli brałam pod uwagę rozstanie to z innych przyczyn, w innych okolicznościach. Zdrada?? Nigdy. Wybaczyć chciałam, ale czy wybaczyłam?? Teraz wiem, że tak. Ale wtedy runęło moje zaufanie do ludzi, poczucie własnej wartości, wiara w prawdziwą miłość. Wtedy obiecałam sobie, że w kolejnym związku nie zaangażuję się aż tak. Będę robić swoje, żyć głównie dla siebie, a związek będzie tylko dodatkiem. Zostanę femme fatale. Nieosiągalna, zdystansowana i będę brać a nie dawać.

Ale nie umiałam. Jestem emocjonalnym rzepem i tak już mam. Jak kocham to nad życie. A gdy kocham to walczę i się staram. Czasami bywa ciężko, bo nie jesteśmy idealni, ale jesteśmy szczęśliwi. Jak ratować związek?? Czasami trzeba umieć schować dumę do kieszeni, a czasami ustąpić wręcz nie wolno. Trzeba wiedzieć kiedy warto walczyć, kiedy trzeba odpuścić. Trzeba umieć powiedzieć PRZEPRASZAM. Bo szkoda czasu na fochy i ciche dni.

Bo jeśli naprawdę kochasz to chcesz by było dobrze. By gdy naprawdę kochasz, to zapominasz o tym, że mąż tylko przez pierwszy rok otwierał Ci drzwi od samochodu, a doceniasz to, że umie powiedzieć przepraszam gdy Cię zawiedzie. Bo gdy naprawdę kochasz to z uśmiechem, a nie żalem wspominasz te pierwsze próby podrywu i flirtu. Bo gdy naprawdę kochasz to nie czekasz na czerwony dywan, fanfary i gwiazdki z nieba, tylko liczysz na uwagę, wsparcie i zrozumienie. Doceniasz, że po ponad 6 latach wciąż dostajesz całus na dzień dobry i dobranoc. Dziękujesz za rozśmieszanie, wysłuchanie i pocieszanie. Bo prawdziwą, głęboką miłość czuję teraz, gdy razem walczymy z niepłodnością, gdy budujemy dom, gdy spłacamy kredyt i ramię w ramię stawiamy czoła życiu.. Nawet gdy bywa źle..

Nie jestem terapeutą, nie skończyłam psychologii tylko pedagogikę, więc nie wiem na ile moje rady są cenne. Mówi się, przez żołądek do serca i że nie ma miłości bez zazdrości. Pewnie coś w tym jest… Ja życzę Wam wszystkim mądrej, cierpliwej i niepowtarzalnej miłości. Wszystko w Waszych rękach. Pamiętajcie jednak, że związek to kompromisy, wspólne sukcesy i marzenia, ale też problemy. Trzeba umieć znaleźć złoty środek. Nie sztuką jest być z kimś, gdy wszystko jest piękne, łatwe i różowe. Prawdziwa miłość trwa pomimo problemów i ciężkich chwil. Trzeba szanować siebie i dbać o swoje potrzeby, ale trzeba też umieć myśleć TY i MY, a nie tylko JA!

Jak uratować związek? Miłością. Jak Eurypides powiedział „Miłość potrafi znaleźć drogę tam, gdzie nie ma nawet ścieżki



14 Komentarze

  1. Piękne i odpowiedzialne słowa. Świetny tekst. Widać i czuć w nim pewną dojrzałość i doświadczenie choć masz dopiero 25 lat i krótki staż małżeński. Musisz być inteligentną osobą.

    Oby wszyscy mieli takie podejście do związków, miłości i problemów- może byłby mniej rozwodów??

    Życze powodzenia w walce z niepłodnością i wygranej w tym konkursie

  2. Fajna lekturka na zimowe popołudnie. Ostatnio nie układa mi się w związku. Twój tekst dał mi dużo do myślenia. Dziękuję i trzymam kciuki ;) Pozdrawiam gorąco!

    • ciesze się.. tzn nie że Ci się nie układa, ale ze mój tekst dał do myślenia- oby na dobre wyszło :)

  3. Od jakiegoś czasu odwiedzam Twojego bloga ;] Jestem studentką pedagogiki, więc może utożsamiam się nieco z Tobą, bo mamy podobne zainteresowania :)Napisałaś przepiękny artykuł, zawiera wiele cennych rad. Mam nadzieję, że wygrasz konkurs :) życzę powodzenia, mam nadzieję, że za parę miesięcy będę tu czytać, jak przebiega Twoja ciąża, a potem śledzić rozwój Twojego dzidziusia :D Pozdrawiam,
    Wierna Czytelniczka

  4. Czasami trzeba przemyśleć swoje zachowanie. Przecież nikt z nas nie jest idealny. Aguś, wyszło na dobre czytanie Twojego bloga ;) Przy okazji jako studentka pedagogiki pozdrawiam Lenkę i wszystkie inne czytelniczki.

  5. :D nie ma emotikonka, pokazującego, jaki miałam uśmiech czytając Wasze komentarze :) Bardzo mi miło również i dziękuję za pozdrowienia. Sama też nosiłam się z zamiarem założenia bloga, tylko… nie wiem czy mam jakiś motyw przewodni :)
    Ale na ten bardzo chętnie zaglądam i w sumie przeczytałam całe archiwum ;) Wesołych Świąt! ;)

  6. dobry artykuł. W każdym podręczniku nauczania początkowego powinna być wzmianka na temat poprawnego współżycia w związku. Szkoda że moja była, nie znała zasad opisanych powyżej, możliwe, że dziś byłbym szczęśliwszym człowiekiem. Trzymam kciuki za wygranie konkursu, życzę wszystkiego dobrego i pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.