histeroskopia

Jestem po histeroskopii. Bardzo się cieszę, że już mam to za sobą, choć okazało się, że nie było się czego bać. Na szczęście tym razem było dużo lepiej i obyło się bez niemiłych doświadczeń jakie miałam na Polnej jesienią przy badaniu drożności jajowodów.

O 7 rano na czczo stawiłam się na izbie przyjęć, o 8 zostałam przyjęta na oddział. O 9 byłam już po pobraniu krwi na morfologię. Potem dr J. wykonał badanie ginekologiczne i usg. Była też masa pytań, wypełnianie ankiety, podpisanie zgody. Następnie pani pielęgniarka zmierzyła mi temperaturę i ciśnienie, oraz UWAGA! bez problemu, za pierwszym podejściem założyła mi wenflon! Gdy już go miałam, stres mnie opuścił bo wiedziałam, że nie powtórzy się sytuacja z września, gdy na HSG poszłam bez znieczulenia, bo nie mogli się wkłuć.

Punktualnie o 10 zostałam dostarczona na salę operacyjno/zabiegową. Położyłam się na stole podobnym trochę do fotela ginekologicznego. Na sali było 6 osób: mój lekarz, pani anestezjolog, jakieś dwie asystentki/pielęgniarki/instrumentariuszki (??) i dwie młode studentki położnictwa. Myślałam, że nie można przyzwyczaić się do tej mało prywatnej pod względem intymnym pozycji, w której kobiety muszą leżeć przy tego typu badaniach i zabiegach, ale jednak można. Dziś nawet o tym nie myślałam. Z czasem człowiek jednak pozbywa się wstydu i jest mu wszystko jedno.

Gdy pani anestezjolog podała znieczulenie, zasnęłam błyskawicznie. Następne co pamiętam to ułamek sekundy gdy przenosili mnie ze stołu na łóżko. Obudziłam się o 11, byłam już na sali z innymi pacjentkami. Do 12 dochodziłam do siebie. Nie mogłam wstawać i jeść jeszcze przez 2 godziny.

Brzuch bolał, kręciło się w głowie i krwawiłam, ale dało się wytrzymać. Troszkę drzemałam. Potem dostałam kubek zupy i pogadałam z dziewczynami z sali. Wszystkie w ciąży. Słyszałam przez ktg bicie małych serduszek ich dzieci. Fajnie było. Personel bardzo miły. Szczególnie pomocne były studentki położnictwa, które co chwilę zaglądały pytać jak się czuję, a gdy spałam po znieczuleniu, przyniosły mi na salę mój porannik, kapcie i okulary które zostały na sali zabiegowej.

Ok godz 14 przyszedł odwiedzić mnie mój lekarz. Powiedział, że badanie nie wykazało niczego niepokojącego, macica od środka wygląda ok. Pobrał przy okazji jakieś wycinki do badań. Stwierdził, że mogę wyjść do domu. Zalecił leżenie na dziś, zwolnienie z pracy, odpoczynek i zakaz dźwigania na tydzień i abstynencję seksualną do końca tego cyklu.

Po powrocie do domu wpałaszowałam pizze, wypiłam 3 herbaty i spałam. A teraz oglądam TVN 24, dziś 13.03.2013 o 20:13 poznaliśmy 266 papieża, Franciszka :)