żyjemy

Cześć kochani, wchodzę na chwilkę dać znać, że żyjemy. Wszystko u nas w najlepszym porządku, ale wiele się dzieje i nie mam czasu pisać. Dziś Maja kończy 25 tydz życia, a za tydz będzie mieć pół roczku!! Uwierzycie??

Niedługo się odezwę i w skrócie napiszę co u nas.

PS dziękuję za Wasz odzew pod ostatnim wpisem :*

supermoce

Są takie dni (rzadko, ale zdarzył się wczoraj i dziś) kiedy budzę się i już wiem, że nie mam dobrego humoru. Mimo, że piękna pogoda za oknem, Maja zdrowa, a mąż w domu. Teoretycznie nie powinnam mieć powodu… Ale…

Otwieram okno, podciągam roletę i widzę jak przejeżdżające z prędkością światła auta, wznoszą w powietrze gęste tumany kurzu i pyłu po czym ta piękna chmura syfu zmierza w kierunku moich świeżo umytych okien i osiada na parapecie i kwiatach. Już mi się ciśnienie podnosi..

Potem idę do łazienki. Rozpuszczam włosy, na gumce zostaje ich chyba milion, potem szczotkuje, tam opuszcza mnie kolejny milion, a następne miliony lądują na podłodze. Tak jest codziennie. Związuje włosy w koński ogon i łzy napływają mi do oczu, gdy czuję w dłoni, że jeszcze pół roku temu miałam ich na pewno trzy razy tyle.. Jak tak dalej pójdzie będę łysa. Nie przesadzam..

Następnie zmierzam do kuchni szykować Mai śniadanie i tam dobija mnie mucha. Tak, mucha. Natrętna, wredna, szybsza i na pewno bardziej wyspana niż ja, brudna, paskudna mucha. Wtedy mój „wściek” osiąga apogeum i tylko po cichu współczuję mężowi, który pewnie zaraz się przekona, że wstałam lewą nogą.. Czego pewnie za chwilę będę żałować, a to tylko sprawi, że poczuje się jeszcze gorzej..

Co jest tego przyczyną?? Hormony?? Pewnie nie. Zwyczajnie zły dzień? Może.. Niewyspanie?? Pewnie trochę też.

Piszecie w komentarzach o drzemkach swoich pociech, godzinach ich nocnego snu.. A u nas wciąż masakra.. Maja szczególnie ostatnie tygodnie daje nam popalić w nocy. Praktycznie jest gorzej niż gdy była noworodkiem.

Nie dość, że nie ma żadnej reguły jej dziennych drzemek czy wieczornego zasypiania, to wciąż raczy nas swoja pobudzoną aktywnością w nocy. I na nic wszystko czego się naczytałam o przyczynach niespania niemowlaka, radach i sposobach na jego dłuższy sen. Stosowaliśmy już wszystko.. I wszystko na nic.

Obojętnie czy Maja zasypia po kąpieli o godz 20, czy później o 23, obojętnie o której bym jej podała wieczorne mleko, to i tak w nocy się budzi i ok 2 godzin nie śpi. I w niepamięć odeszły czasy, że na jej przebudzenie pomógł smoczek czy herbatka. Teraz nawet mleko nie pomaga!!! Spryciula wypije butle i dalej grasuje. Gada, grucha, uderza dłońmi w zagłówek, trzyma się za stopy, wygina w łuk, szczypie mnie, bawi się smoczkiem, klepie mojego męża, zakrywa się pieluszką, fika nogami, macha rączkami, a teraz jeszcze się kręci na boki, na brzuch, na plecy..

Dziś nie spała od ok 23-2, a potem od ok 4-6….. I żeby jeszcze można było to zrzucić na to, że długo spała w dzień. Ale to nieprawda. Ja już powoli opadam z sił. Wstaję połamana, niewyspana, zła. Oczywiście najgorsze są poranki, potem po kawie i śniadaniu dzień już jakoś mija. Ale czasami jest ciężko.

A dziś wyglądając jak bezdomny narkoman na głodzie, obieram w kuchni kabaczka na obiad… nie chce mi się nawet mówić. Tymczasem mąż podnosi marudzącą w bujaku Maję, odwraca jej śliniak z przodu na plecy, że wygląda jak peleryna superbohatera, wyciąga jej jedną rączkę w powietrze, i „lata” z nią po kuchni wołając „uwaga mamo, super nocny marek nadciąga!!”

Patrzę na roześmianą minę Mai i zaślinioną podłogę. Uśmiecham się pod nosem. Przydałyby mi się takie super moce.. Jest mi trochę lepiej :)

24 tyg

Dziś nasz Dropsik kończy 24 tygodnie. W  tym tygodniu zawzięcie, konsekwentnie i pracowicie w kilka nocy (tak, nocy!) opanowała sprawne kręcenie się na boki i przewracanie z pleców na brzuch. Jestem z niej naprawdę dumna (a przy okazji niewyspana i połamana).

Potrafi przekręcić się, lub wygiąć tak, że dosięga i sama podnosi sobie zabawki które są w jej zasięgu. Najbardziej interesuje ją wszystko co jest za jej głową, np zagłówek naszego łózka (w który uderza rączkami pół nocy) i medalik w wózku (który w końcu zerwała). Śpi wygięta w łuk, z głową odchyloną w stronę pleców. Śmiejemy się, że wietrzy sobie w nocy szyję.

Dodatkowo Maja bez przerwy robi: drrrrryyy drrrrrryyyy. To takie połączenie dzwoniącego telefonu z gruchającym gołębiem. Pokochała ten dźwięk i słyszymy go całe dnie (i trochę w nocy). Szkoda, że Wy nie możecie go posłuchać i zobaczyć miny która mu towarzyszy.

NEWS TYGODNIA:  12 lipca w Kaliszu na świat przyszedł mały chłopczyk, którego Maja jest ciocią. Witamy Cię Oliwierku! Dumnym rodzicom i starszej siostrze gratulujemy.

Z innych nowości: Maja ma kolczyki. Ostatnio jadła kabaczka, buraczki, morele i jagody, oraz próbowała lizać arbuza. Była też pierwszy raz na basenie. Niestety z powodu intensywnego produkowania krokodylich łez, rozbrajającego płaczu i nieszczęśliwej miny, byliśmy w wodzie całe 5 minut..

Poza tym ekipa od kostki skończyła i mamy już chodniczek do domu, schody i taras. Okna umyte, kwiatki zasadzone. Jakoś to wreszcie wszystko wygląda. Piszcie co słychać u Was, pozdrawiamy!

 

bezcenne

Dźwięki nawoływania, że już nudno

Widok uśmiechającej się buźki, gdy podchodzę do łóżeczka

Wesoło fikające w powietrzu nóżki

Wyciągnięte z nadzieją rączki

Kwik radości gdy ją podnoszę

Małe ciepłe dłonie obejmujące moją szyje

Oddech ulgi, że ją „uratowałam”

 

Tak długo na to czekałam.. To wszystko jest niesamowite, bezcenne..

kulinarna wena

Nie znajdziecie tu przepisów na wykwintne, drogie i wyszukane pyszne dania dla dorosłych. Dziś o mało apetycznych niemowlęcych papkach. Tak jak już kiedyś pisałam, rozszerzanie diety Mai zaczęłam od słoiczków. Tak było mi łatwiej. Nie byłam wtedy w formie. Poza tym na początku dziecko i tak je 2-3 łyżeczki więc nie chciało mi się gotować takich ilości, nie było świeżych warzyw, a nam popsuł się blender. Minął miesiąc i wszystko się zmieniło.

Ja oswoiłam temat, Maja nauczyła się jeść z łyżeczki, zjada już od 125 do ok 180 obiadku, są już świeże warzywka, a my zakupiliśmy garnek do gotowania na parze i nowy blender :) I tym oto sposobem Maja pochłania mamusine papki jak odkurzacz. Bałam się, że nie będzie chciała jeść moich wyrobów z przyzwyczajenia do słoiczków, ale chyba niepotrzebnie. Gdy sama próbuję moich dań wg mnie wyglądają i smakują podobnie (a nawet lepiej) niż te ze słoiczka. Poza tym Maja jest łasuchem i zje wszystko co się jej zbliży do ust.

Kupuje świeże warzywa, niektóre mam swoje z ogródka. Myję, obieram, kroję, wrzucam na parę, wystudzam i blenderuję w najróżniejszych kombinacjach (zaczęłam dodawać co 2 dni mięsko od skończonego 5 miesiąca). Przekładam w pojemniczki. Część wędruje do lodówki np na 2, 3 dni, a resztę opisuję i wkładam do zamrażarki.

Od kilku dni, oprócz warzywno-mięsnych obiadków w południe, Maja je też codziennie na śniadanie owocowy deserek. Miksuje jej np banana, jabłuszko, brzoskwinie. Wkruszam jej odrobinkę biszkopta. Dostała też już kromkę chleba do poślinienia i cyckania! Wściekała się okropnie że nie może się nią najeść :)

Mam ogromną satysfakcję gdy gotuję jej sama, ale nie zamierzam całkowicie rezygnować ze słoiczków. Czasami po prostu są potrzebne :)

 DSC_9352.NEFDSC_9377.NEFkalafior i szpinak.NEFbrokół i ziemniak  z gęsiąBROKUL MARCHEW ZIEMNIAKkalafior z ziemniakiem brokulem i marchewkamarchew KALAFIOR ziemniak z marchewką

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

kalafior.NEF cukinia z ziemniakiem

 

 

 

 

 

 

banan

 

 

 

 

 

 

DSC_9357.NEF

urlop

Dziś o urlopie.. spodziewacie się wpisu o wyjeździe na wczasy?? Plaża, morze i nasza trójka? No niestety nie w tym roku. Musieliśmy wybrać. Rodzinne wakacje albo dalsze etapy wykańczania domu, a raczej otoczenia domu.

Mój mąż od poniedziałku zaczyna 4 tygodniowe „wakacje”. 2 tygodnie urlopu i 2 tyg ojcowskiego :) Nie mogę się doczekać, choć tak naprawdę zdaję sobie sprawę, że nie będzie to czas tylko dla mnie i Mai..

Co nas czeka w lipcu?

Pracowicie:

- schody przed domem i chodniczek do furtki

- taras (jupi!! nie mogę się doczekać, teraz mamy tony piachu i brak miejsca na relaks..)

- podjazd do aut

- garaż

- cięcie drewna

- robienie półek na poddaszu

- mycie aut

- mycie okien

Ale mamy też nadzieję na miłe chwile:

- organizujemy rodzinny zjazd Lemonów

- weźmiemy na wakacje moje dwie siostrzenice

- pojedziemy na ślub koleżanki do Poznania

- chcemy odwiedzić moją Babcię w Śremie

- jechać na termy z dzieciakami

- robić grille ze znajomymi i siedzieć do nocy na huśtawce pod kocem na naszym wymarzonym tarasie..

- delektować się porankami we troje..i wieczorami we dwoje :)

A Wy jakie macie plany na urlop??

pozdrawiamy

zakupy

Hej co u Was słychać?? My sobotę mieliśmy pracowitą. Typowo: obiad, pranie, sprzątanie domu, zmiana pościeli, koszenie trawy, pielenie chwastów w ogródku. Za to wczoraj odtransportowaliśmy Maję moim rodzicom i pomknęliśmy na Poznań. Mimo, że czułam bezustanny ścisk żołądka i nie wypuszczałam telefonu z rąk, cieszyłam się na dzień spędzony tylko z mężem. I to jeszcze na zakupach :)

Kupiłam sobie, (wróć, mąż mi kupił) trochę rzeczy w tym wymarzone marynarskie bikini. Gdy je przymierzałam zdecydowanie popsuł mi się humor. Chciałam zrezygnować z zakupu 2 częściowego kostiumu i poszukać 1 częściowy. Na szczęście mój mąż uparcie kłamał, że jest ok i poszedł z bikini do kasy. Następne zakupy też teoretycznie się udały, choć cały czas myślałam o Mai i często dzwoniłam do mamy. A jeszcze bez przerwy miałam przed oczami swoje odbicie w lustrze i zastanawiałam się czy ja w ogóle w te wakacje odważę się ubrać jakikolwiek strój i wyjść w nim do ludzi..

Najbardziej z zakupów uradował mnie jednak wózek do Mai. Już dwie ze znanych mi młodych mam zrezygnowały lub sprzedały swoje wózki 3w1 bo nie były z nich zadowolone. Ja naszą Balerine uwielbiam. Jest ładna, wygodna, bezpieczna. Dzięki wielkim pompowanym kołom i amortyzatorom miękko i lekko się ją prowadzi. Mai jest w niej wygodnie. Sprawdza się bez zarzutu. Jednak jej rozmiar… jest duża jak większość wózków 3w1. Gdy chce jechać gdzieś sama z Mają moim Tiko, mam problem. Wózek się nie mieści, lub mieści się ledwo i z trudem gdy kładę tylne siedzenia. Zależało mi na małej typowej spacerówce, zwanej potocznie parasolka lub laską, lekkiej i łatwej do składania.

Tak jak przed wyborem wózka 3w1 teraz też wcześniej wiele czytałam i oglądałam dużo wózków. Wiedziałam czego chce. Zależało mi na spacerówce porządnie wykonanej, bezpiecznej, jednak lekkiej i łatwo składanej w uniwersalnym kolorze. Ze skrętnymi przednimi kółkami (ale z możliwością ich zablokowania). Powinien mieć głęboko zasuwaną budkę i stabilne (nie z siatki) oparcie, całkowicie i płynnie opuszczane do pozycji leżącej. Z możliwością demontowania barierki, regulowanym podnóżkiem okrytym folią. Najlepiej jeszcze z pasami bezpieczeństwa, przykryciem na nóżki i osłoną na deszcz.

Moje wymagania spełnił wózek Espiro 4 active. Spacerówka składa się jednym ruchem, jest lekka i ma pozytywna opinię Instytutu Matki i Dziecka. Wygląda tak:

Teraz Maja ma 2 wózki. Na nasze długie spacery na wsi po polnych drogach i lesie nasza Balerinę (aktualnie jeszcze gondola, później zamontuję spacerówkę) a na moje samotne wyjazdy z Mają do miasta na zakupy i spotkania z koleżankami wygodną i lekka parasolkę.

mam 5 miesięcy

Dziś 28 czerwca. Majula kończy 5 miesiąc życia. To niby tylko jeden miesiąc do przodu, a tak wiele się zmieniło..

Maja waży ok 7,4 kg. Od dziś przeszliśmy na pieluchy w rozmiarze 4. Zjada 3 x po 180 ml mleka, 1 x 150 ml kaszki i 1 x ok 150 obiadku. Przez ten pierwszy miesiąc rozszerzania diety spróbowała: z owoców (w postaci deserków lub soków): jabłko, banana, gruszkę, brzoskwinię, winogrono, jagodę. A z warzyw: marchew, ziemniaka, pietruszkę, dynię,  szpinak, kalafior. Dziś pierwszy raz do obiadku dodałam jej troszkę mięska z gęsi.

Jeśli chodzi o rozwój ruchowy Maja przekręca się na boki rzadko i głównie wtedy gdy chwyci się czegoś rączką i może się za to trzymać podczas przekręcania, np za szczebelek, prześcieradło, fragment czyjejś garderoby. Ogólnie umie to robić, ale chyba jej się nie chce, albo ma za ciężką pupę. Za to motoryka rąk jest coraz sprawniejsza. Maja jeszcze miesiąc temu czekała aż ktoś podał jej zabawkę i wtedy niezdarnie próbowała celować w nią rączką i ją chwytać. Teraz sama wyciąga rączki po różne przedmioty i je chwyta np po smoczek, grzechotkę, mój telefon, kubek..

Gdy leży na przewijaku lub łóżku lubi się wyginać i odpychać nóżkami, szczególnie gdy ma bose stópki. Robi wtedy coś ala mostek. Zostawiona na brzuchu z zabawką w pewnej odległości Maja próbuje do niej pełznąć. Zaczęła też dotykać naszych twarzy i umie trzymać się za stopy.

Proces nauki zasypiania w łóżeczku poszedł szybko, bezboleśnie i sprawnie. Wózek nie mieszka już w salonie tylko w pomieszczeniu gospodarczym i Maja śpi w nim tylko na spacerach.

Maja nazywana jest w domu małym pterodaktylkiem lub maluchem, ponieważ w chwili ekscytacji, radości lub „rozmowy” z nami wydaje dźwięki przypominające kaszel i kwik. Rzadko śmieje się śmiechem. Taka jej specyfika. Mam też wrażenie, że Maja prowokuje rozmowę i mnie woła. Gdy na nią nie patrzę woła E, e  tak długo aż nie podejdę i nie spojrzę!

Nocki ciągle z pobudkami, mlekiem, niespaniem i kupami. Ale wiecie co?? Chyba zaczynam się przyzwyczajać.

Ślinienie w toku. Bez przerwy ma coś w buzi. Jak nie smoczek to swoje pięści, pieluchę, śliniak lub gryzaka i grzechotki. Gdy nic nie ma pod ręką gryzie mnie. A zębów ciągle brak.

A oto 5 miesięczna Majusia:

DSC_9270.NEFDSC_9274.NEFDSC_9343.NEFDSC_9308.NEF

schemat żywienia niemowląt wg IMID i CZD

Na jednym z pierwszych spotkań z położną, dostałam skserowany aktualny schemat żywienia niemowląt karmionych sztucznym mlekiem, opracowany przez Instytut Matki i Dziecka i Centrum Zdrowia Dziecka. Wtedy karmiłam piersią i myślałam naiwnie, że tak już zostanie więc kartkę z tabelą gdzieś zapodziałam. Ostatnio się na nią natknęłam i pomyślałam, że może się komuś przydać.

(Napiszę trzy kluczowe miesiące w rozszerzaniu diety. 1-4 to samo mleko, a od 8-12 to praktycznie lekko poszerzone i zwiększone porcje z 7 miesiąca.)

5 miesiąc życia: (jutro Maja kończy)

- 4 x 180 ml mleka początkowego

- 1 x 180 ml przecier / zupka jarzynowa

- 50-100g przecier owocowy lub sok

( i prawie z Mają się w to wpisałyśmy, tylko u nas:  od około 2 tyg, czyli od 19 tyg życia Maja pije zamiast 4x mleko, to 3x mleko i 1x kaszkę ryżowo-mleczną bezglutenową z BoboVita)

6 miesiąc życia (pojutrze zacznie) :

- 4 x 180 ml mleko początkowe lub następne

- 1 x 180 ml przecier / zupka jarzynowa z 10 g gotowanego mięska (!)

-  nie więcej niż 150 g przecier owocowy lub sok

7 miesiąc życia:

- 1 x 180 ml mleko następne z kaszką zbożową glutenową (?)

- 2 x 180 ml mleko następne z kleikiem bezglutnowym (?)

- 1 x 150 kaszka

- 1 x 200 ml zupka jarzynowa codziennie z 10g mięsa gotowanego i 1/2 żółtka co drugi dzień

-  nie więcej niż 150 g przecier owocowy lub sok

 

PS zrozumiałe jest dla mnie wszystko, oprócz 7 miesiąca: dodawania kaszki i kleikow do mleka… po co?? skoro kaszka dalej podana jest jako osobny posiłek?? no i nie rozumiem sprawy glutenu.. to glutenowe czy bezglutenowe te kaszki i kleiki??

little friends

Dziś kolejny wpis pod hasłem little friends. Do obecnej paczki rówieśników Mai z którymi się widujemy zaliczają się bliźnięta Fabian i Oliwier z sąsiedztwa, Martynka od Kingi, Pola od Dominiki i Adaś od Edith. Już nie możemy doczekać się pierwszego spotkania w lipcu z Lenką od Kasi… No i z niecierpliwością czekamy na narodziny małego Oliwiera od Eweliny i Antosię od Werki :)

A oto relacja foto ze spotkania z Polą (4 raz), Adasiem (2 raz) i Martynką (2 raz)

z polaz pola 2małe plotkary :)

DSC_9187.NEFz adimDSC_9206.NEF DSC_9212.NEF

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dobranoc :*